Mariusz Janik: Czym jest dla ciebie radio?
Marcin Mendelbaum: Właściwie całym życiem, bo tak naprawdę nie wiem, jak wygląda życie poza radiem. To moja pierwsza praca, do której przychodzę już od 26 lat.
A nawet dłużej, bo sam kiedyś powiedziałeś, że pracujesz w radiu od… XV wieku.
Niecały rok temu zaliczyłem antenową wpadkę u Pauliny Klimas-Stasiak. Rozmawialiśmy przy okazji Dnia Radia i chciałem powiedzieć, że jestem w radiu od 15. roku życia, a powiedziałem, że od XV wieku. I tak już zostało (śmiech).
Twoim pierwszym zetknięciem się z Radiem Łódź, w wieku 15 lat, było „Wolne Radio Szkolne”.
Byłem w VIII klasie szkoły podstawowej. Zgłosiłem swój akces, zostałem zaproszony i… przyszedłem. Audycja była nadawana na żywo w poniedziałki, w godzinach 20-22. Ktoś musiał coś we mnie dostrzec, bo już po kilku tygodniach prowadziłem inne programy. Była m.in. szkolna lista przebojów.
Długo trwała twoja uczniowska przygoda z Radiem Łódź?
Gdy poszedłem do liceum, dalej współpracowałem z radiem jako wolontariusz. Później, na studiach, zrobiłem krótką przerwę, ale na trzecim roku wróciłem do rozgłośni przy Narutowicza już jako pracownik. Dokładnie 2 stycznia 2000 roku.
Wspomniałeś o studiach. Wybrałeś mało radiowy kierunek – geografię.
Geografię ze specjalizacją meteorologia i hydrologia. Pracę magisterską pisałem z hydrologii. Nosiła tytuł: „Niżówki, czyli niski stan wód na Pilicy w Przedborzu”.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 2 Marcin Mendelbaum z Pauliną Klimas-Stasiak, fot. archiwum RŁ](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/44d8b349-3ab3-4be6-8ddb-68db6a1b07b8.jpeg)
Skąd się wzięła twoja pasja do radia?
Trudno powiedzieć. Może stąd, że radio było obecne w domu. Słuchali go moi dziadkowie i rodzice, szczególnie tata. Pamiętam dziadka, który najczęściej miał nastawiony Program Pierwszy Polskiego Radia. Zakochałem się w radiu, choć na początku trochę się go… bałem.
Co cię w nim przerażało?
Trzeszczało. Stare odbiorniki przy włączaniu i wyłączaniu wydawały dziwne dźwięki. Widać jednak pokonałem swoje młodzieńcze lęki, skoro zostałem radiowcem (śmiech).
Pamiętasz swój radiowy debiut?
Wszystko zaczęło się w… Redakcji Muzycznej u Adama Kołacińskiego. Jeszcze jako wolontariusz pomagałem przygotowywać jego legendarną „Listę przebojów Radia Łódź”. W szkolnych latach bywałem w radiu nie tylko w poniedziałki, ale też w soboty. Jeśli cofniemy się do 2 stycznia 2000 roku, to zajmowałem się wtedy tzw. dyżurem telefonicznym przy giełdzie pracy.
Na czym polegało twoje zadanie?
Słuchacze do nas dzwonili i podawali ogłoszenia o pracy – zarówno ci poszukujący zatrudnienia, jak i pracowników. Nagrywaliśmy te informacje, montowaliśmy je i emitowaliśmy na antenie. Później przygotowywałem także oprawy muzyczne audycji. Przypomnę, że pracowało się wtedy na płytach. Nie odpowiadałem za cały dzień, tylko za poszczególne bloki programowe. Co ciekawe, bardzo często zajmowałem się tzw. popołudniówką.
Dziś noszącą nazwę „Słuchasz i Wiesz”, którą często prowadzisz. W trakcie pracy w Radiu Łódź poznałeś wiele aspektów dziennikarstwa.
Nie da się ukryć – od nocnych audycji na żywo, przez przygotowywanie i czytanie informacji dla kierowców, po prowadzenie poranków. Pracowałem też jako reporter, byłem wydawcą programów, czytałem serwisy informacyjne.
Wartoprzeczytać
Pełna paleta radiowych barw.
Mój rekord to prowadzenie trzech nocnych programów w tygodniu. Nie dzień po dniu, ale co druga zarwana noc również była sporym wyzwaniem.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 3 Marcin Mendelbaum w studiu Radia Łódź](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/Marcin-Mendelbaum_12-scaled.jpg)
Obecnie jesteś sekretarzem programowym. To twoje drugie podejście do tej funkcji.
Jestem w pewnym stopniu odpowiedzialny za to, co dzieje się na antenie. Układam też comiesięczny harmonogram pracy w rozgłośni.
Z którego nie zawsze wszyscy są zadowoleni.
Niełatwo dogodzić każdemu, zwłaszcza jeśli chce się uwzględnić wszystkie prośby. Niedawno rozesłałem kilku osobom mem, który świetnie obrazuje proces układania grafiku. Żeby przygotować plan dla kilkudziesięciu osób, potrzebuję dwóch monitorów. Podziwiam tych, którzy robią to dla jeszcze większych zespołów.
Za co najbardziej lubisz pracę w radiu? Już wiem, że nie za układanie grafiku.
Radio daje ogromną energię. Każdy dzień jest trochę inny. Nawet jeśli prowadzę podobną audycję, za każdym razem wygląda ona inaczej – inne materiały, tematy, rozmowy. To często praca na żywo, więc zawsze może wydarzyć się coś nieprzewidzianego.
Sprzęt może odmówić posłuszeństwa.
Złośliwość przedmiotów martwych. Zdarzały się sytuacje, że w trakcie audycji komputer przestawał działać. Wtedy słyszałem w słuchawkach realizatora: „Mów”. I trzeba było mówić, dopóki nie uda się rozwiązać problemu. Jak długo? Nie wiadomo. Na antenie nie może być ciszy. Już trzy sekundy to za dużo.
Mikrofon otwarty, pali się magiczna czerwona lampka.
Magia to też coś, co w radiu pociąga. W przeciwieństwie do telewizji jesteśmy trochę ukryci za głosem. Wprawdzie w czasach mediów społecznościowych radio straciło część swojej tajemniczości, ale słuchacz nadal nie wie, jak wygląda „od kuchni” prowadzenie programu „Słuchasz i Wiesz”.
Jesteś rozpoznawany po głosie?
Zdarzyło mi się to raz – w sklepie poza Łodzią. Stałem w kolejce, o coś poprosiłem sprzedawczynię. Po chwili kobieta stojąca za mną mówi: „Pan pracuje w radiu”. Zdziwiony zapytałem, skąd ta pewność. Odpowiedziała, że słyszała mnie w radiu. To było dla mnie zaskakujące, bo głos na antenie i w realnym świecie brzmi inaczej. A może to ja mam wyczulony słuch na dźwięki. Przez tę „przypadłość” nierzadko, oglądając film, wyłączam lektora, bo nie mogę go słuchać. Bez nazwisk, bo nie o to chodzi, ale czasem nawet najlepszy film może zostać zepsuty przez sposób czytania dialogów.
Jest coś, za co nie lubisz radia?
A to tak można? (śmiech)
Właśnie próbuję to ustalić.
Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. To świetna praca. Bardzo lubię ludzi, których tu spotykam. Pracuję z osobami po bardzo różnych kierunkach – od geografii, przez filologię, po stosunki międzynarodowe. Przekrój jest ogromny. Żeby nie było, zdarzają się też absolwenci dziennikarstwa. Gdy zaczynałem, byli w mniejszości, dziś możliwe, że proporcje się wyrównały. To pewnie efekt rozwoju kierunków dziennikarskich na uczelniach.
Ponad 26 lat w Radiu Łódź. Przez ten czas spotykałeś i współpracowałeś z wieloma osobami. Miałeś lub masz swoje autorytety?
Na pewno Adam Kołaciński, który wprowadzał mnie w pracę radiową. Bardzo ważną osobą był też Piotr Miśkiewicz, który zaprosił mnie do „Wolnego Radia Szkolnego”. To on rozpoczął moją radiową drogę. Duże znaczenie miały dla mnie również osoby takie jak Joanna Sikorzanka czy nieżyjący już Jarek Manowski. To on zaproponował, żeby „spróbować” mnie jako sekretarza programu. Ówczesny prezes, Andrzej Berut, przystał na tę propozycję. Nie mogę też pominąć Moniki Czerskiej, obecnej dyrektor programowej Radia Łódź. Dała mi szansę czytać serwisy informacyjne. No i Jacka Grudnia, który dał mi szansę drugi raz pełnić funkcję sekretarza programu.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 4 Marcin Mendelbaum z Moniką Czerską, fot. archiwum RŁ](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/699A8289.jpg)
Spotkałeś na swojej drodze odpowiednie osoby.
To bardzo ważne, ale przecież nie tylko w dziennikarstwie. Pytasz o autorytety, wymieniłem kilka nazwisk, ale szczerze mówiąc, nie wiem, czy szukanie autorytetów to w ogóle dobry kierunek. Pracuję z fantastycznymi ludźmi i to właśnie oni są dla mnie największą inspiracją. Po 26 latach wciąż odkrywam w nich coś nowego. Kolejne pokłady osobowości i doświadczeń. To naprawdę cenne odkrycia.
Miałeś chwile zwątpienia? Chciałeś odejść z radia?
Były takie momenty. Myślę jednak, że to coś, co pojawia się w każdej pracy. Dochodzisz do pewnej ściany, tracisz perspektywę i nie bardzo wiesz, co dalej. Wtedy trzeba na chwilę odpuścić, zrobić krok w tył, żeby później móc ruszyć dalej. Poważnie rozważałem odejście z radia i zajęcie się czymś zupełnie innym, niezwiązanym z mediami. Wiem jednak, że bardzo bym za radiem tęsknił. Daje energię, której trudno szukać gdzie indziej.
Gdybyś nie pracował w radiu, czym byś się zajmował?
Może meteorologią. To moja specjalizacja i dziedzina, która zawsze była mi bliska. Zresztą przez długi czas było to słychać w moich radiowych rozmowach z Grzegorzem Walijewskim z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Prognoza pogody na weekend była przez wiele miesięcy stałym punktem piątkowego programu „Słuchasz i Wiesz”. Jako student, podczas praktyk, byłem w biurze prognoz na lotnisku Okęcie. Bardzo mi się tam podobało. Może nie tylko przez pogodę, ale i samoloty, które uwielbiam.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 5 Marcin Mendelbaum z Grzegorzem Walijewskim, byłym rzecznikiem prasowym IMGW](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_7084-scaled.jpeg)
W ogóle transport publiczny to twój konik.
To prawda. Od zawsze interesowały mnie autobusy, tramwaje, pociągi, a także samoloty. A jeśli chodzi o meteorologię, raczej nie zostałbym pogodynkiem (śmiech). Synoptykiem pewnie też nie, choć to z pewnością bardzo ciekawa ścieżka kariery.
To może kierowcą autobusu albo pilotem samolotu?
Pilotowanie to ogromne koszty i duże poświęcenie. Mam też poczucie, że trochę za późno, choć wiem, że są osoby, które zaczynały nawet po pięćdziesiątce. Jeden z muzyków Oddziału Zamkniętego został pilotem samolotów rejsowych. Jeśli chodzi o kierowcę autobusu, to coś, co naprawdę mnie fascynuje. Mam ogromny szacunek dla ludzi wykonujących ten zawód. Zwłaszcza odkąd zrobiłem podcast na ten temat, patrzę na to zupełnie inaczej. To nie jest łatwa praca, ale potrafi dawać satysfakcję. Zresztą myślę, że każda praca może ją dawać – pod warunkiem, że naprawdę coś w niej lubimy.
Wspomniałeś o podcaście, więc o nim porozmawiajmy. „Za kółkiem giganta – radiowiec kierowcą autobusu”. Skąd wziął się pomysł?
Po części z tego, o czym już mówiliśmy. Zawsze interesowała mnie komunikacja publiczna i chciałem sprawdzić, jak prowadzi się autobus. Być może była to też potrzeba chwili, może poszukania innej formy współpracy z MPK-Łódź. Na pewno pomogło też to, że praca w radiu daje przestrzeń na takie, czasem szalone, pomysły. I tak powstało 12 odcinków podcastu.
Plus bonusowy.
Tak dobrze nam się rozmawiało, że szkoda było kończyć. W tych rozmowach kryją się niesamowite historie. Dwa odcinki nagrałem z chłopakami, z którymi sam jeździłem – uczyliśmy się razem przez ponad 60 godzin. Są też dwa odcinki z instruktorem, który mnie szkolił – to bardzo ciekawa perspektywa. W podcaście pojawiają się również osoby, które od lat pracują w zawodzie i dzielą się swoim doświadczeniem.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 6 Marcin Mendelbaum w autobusie MPK-Łódź. Udowodnił, że dziennikarz radiowy także może zdobyć prawo jazdy kat. D, fot. Sebastian Szwajkowski](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/Marcin-Mendelbaum_29-scaled.jpg)
Między innymi współorganizatorka akcji „Mikołaje w MPK-Łódź”.
Dorota Wojciechowska. Jeśli ktoś widzi w okresie świąt kierowcę albo motorniczego w czapce św. Mikołaja, to w dużej mierze jej zasługa. Mówiąc o kierowcach, nie sposób nie wspomnieć Kacpra Urbaniaka – mistrza Polski kierowców autobusów miejskich. Jeśli chodzi o motorniczych, niezwykła jest historia Pawła Kaźmierczaka, którego rodzina od pokoleń związana jest z tramwajami – on sam jest już czwartym pokoleniem. Jego dziadek wyjechał na trasę… pierwszego dnia funkcjonowania komunikacji miejskiej w Łodzi. Swoją historię opowiedziała mi też Asia Kozieł. Jest na tyle wyjątkowa, że… nie będę zdradzał szczegółów – warto jej posłuchać. Do czego zachęcam.
Przyłączam się. To może w drugim sezonie zostaniesz motorniczym?
Nie wiem, czy się zdecyduję. To wymaga sporo czasu i zaangażowania. Przy „autobusowym” podcaście pracowaliśmy właściwie dwa miesiące. W tym miejscu chciałbym podziękować mojej żonie Oli i córkom za cierpliwość. Poza moją codzienną pracą w radiu spędzałem niemal każdego dnia dodatkowe dwie-trzy godziny za kierownicą autobusu. To było intensywne, momentami wyczerpujące. Jeśli jednak pojawiłoby się takie zapotrzebowanie… kto wie. A może następnym razem poprowadzę pociąg?
Albo samolot?
„Za sterami giganta”. Tylko nie wiem, co na to kierownictwo (śmiech).
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 7 Marcin Mendelbaum i jego transportowa pasja](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_4819.jpeg)
A tak całkiem poważnie – masz już w głowie pomysły na kolejne projekty?
Jest jeden pomysł, który na pewno będzie kręcił się wokół komunikacji publicznej. Może nawet pojawi się drugi. Jeśli uda mi się je zrealizować, to jeden z nich będzie spokojniejszy, bardziej „statyczny”. Nie planuję już uczyć się zupełnie nowych rzeczy. Potrafię jeździć autobusem, mam prawo jazdy kategorii D. Zobaczymy, w jakim kierunku to pójdzie. Pomysłów nie brakuje, potrzeba jeszcze czasu, żeby je doprowadzić do końca.
Kiedyś wspominałeś też o podcaście podróżniczym.
Uwielbiam rozmawiać z osobami, które wyjechały za granicę i tam mieszkają. Mam już kilka takich rozmów za sobą. Ciekawe, że większość dotyczyła Skandynawii, bo mam do tego regionu szczególną słabość.
„Opowieści o Północy”.
Brzmi jak tytuł podcastu (śmiech). Rozmawiałem z Asią z Rovaniemi, panią Katarzyną ze Sztokholmu, a także Anitą z okolic Goteborga. Opowieści o tym, jak wyglądają święta w tych krajach, są naprawdę fascynujące. Może cię zaskoczę, ale w Wigilię nie oglądają tam „Kevina”. To zupełnie inne tradycje, inny klimat. Takie rozmowy pokazują, jak różnie można doświadczać życia w różnych częściach świata.
Tęsknisz za dawnym radiem?
Było, minęło, więc idziemy dalej. Czy tęsknię? Nie, raczej pamiętam. Do tamtego radia nie ma sensu wracać, bo ono już nie istnieje. Świat się zmienia, jesteśmy dziś w zupełnie innym miejscu, a odbiorcy oczekują czegoś innego. Zakończył się pewien etap – ten analogowy – weszliśmy w erę cyfrową. Dziś wiele rzeczy jest po prostu łatwiejszych.
Na przykład?
Montaż dźwięku, przygotowanie materiałów. Wracając do podcastów, kiedyś ich realizacja byłaby znacznie bardziej skomplikowana i wymagałaby dużo więcej pracy. Nie wyobrażałem sobie montowania odcinków w domu, na własnym komputerze. Dziś to standard. Siadam, pracuję trzy-cztery godziny i powstaje półgodzinny odcinek. To pokazuje, jak bardzo zmieniły się narzędzia, ale i sama praca w radiu.
A tęsknisz za dawną atmosferą radia?
Kiedyś relacje między ludźmi były bliższe. Ci, którzy pracowali razem, tworzyli coś w rodzaju rodziny – byli po prostu bardziej ze sobą związani. To nie dotyczy tylko radia. To szersza zmiana, widoczna w całym społeczeństwie. Dziś nawet spotkania rodzinne nie wyglądają tak jak 25–30 lat temu.
To przykre, ale czasem więcej nas dzieli niż łączy.
Zmieniło się też nasze podejście do „rodzinności”. Kiedyś trudno było sobie wyobrazić, że ktoś wyjedzie na święta i nie spędzi ich z rodziną. Dziś to właściwie norma. Ludzie wyjeżdżają na Wielkanoc czy Boże Narodzenie, żeby odpocząć, a niekoniecznie po to, by spędzać czas przy stole w dużym gronie. Dawniej wszyscy zjeżdżali się w jedno miejsce, a święta były przede wszystkim okazją do wspólnego bycia razem. Dziś coraz częściej stają się po prostu kolejnym momentem w kalendarzu.
Preferujesz święta w starym stylu czy na wyjeździe?
Czasem marzę o tym, żeby gdzieś wyjechać, ale dotąd mi się to nie udało. Święta to wyjątkowy czas, ale najważniejsze jest spotykanie się z ludźmi, z którymi dobrze się czujemy. Nie chcę, żeby zabrzmiało to tak, że nie chcę spędzać czasu z rodziną, absolutnie nie o to chodzi. Chcę jednak powiedzieć, że bycie razem nie powinno ograniczać się wyłącznie do świąt. Najważniejsze, żeby znajdować czas dla bliskich na co dzień. Dla tych, z którymi naprawdę lubimy przebywać.
Wróćmy jeszcze na chwilę do radia. Jak wygląda to wymarzone w twoich oczach?
Nie wierzę w coś takiego jak „wymarzone radio”. Można tworzyć różne koncepcje, ale najważniejsze jest coś innego – żeby ktoś chciał tego radia słuchać. Co z tego, że wymyślę idealną stację, jeśli nikt nie będzie chciał jej słuchać? W Radiu Łódź dążymy do takiego modelu, który naprawdę odpowiada odbiorcom. Mam nadzieję, że coraz lepiej nam się to udaje.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 8 Marcin Mendelbaum zakochał się w radiu mając 15 lat](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_7813.jpg)
Dlaczego warto słuchać Radia Łódź?
Jeśli chodzi o najświeższe informacje z Łodzi i regionu – jesteśmy nie do pobicia. Kto chce wiedzieć, co dzieje się w najbliższej okolicy, po prostu powinien nas słuchać. Poza tym oferujemy dobrą muzykę, solidną publicystykę i informacje sportowe. Warto też zaglądać na naszą stronę internetową i do mediów społecznościowych. To właśnie ta zmiana, o której mówiliśmy. Radio to już nie tylko odbiornik, ale medium o wielu twarzach.
Wspomniałeś już, że lubisz rozmawiać z ludźmi. Poza radiem przez kilka lat prowadziłeś spotkania z autorami książek. Któreś wspominasz szczególnie?
Rozmowę z Jerzym Stuhrem. Wspaniały aktor, niezwykły człowiek. Pamiętam też spotkanie z Adamem Ferencym. Nie było łatwe, bo nie lubi opowiadać o sobie, ale to również bardzo ciepła osoba. Bardzo przyjemnym doświadczeniem była też rozmowa z Cezarym Pazurą.
Słynny „Kiler” pochodzący z województwa łódzkiego.
Z Niewiadowa, o czym za każdym razem przypomina. Spotkania autorskie to był bardzo fajny czas. Rozmawiałem nie tylko z aktorami, ale też ze sportowcami m.in. Otylią Jędrzejczak, Pawłem Fajdkiem, Karolem Bieleckim czy Tomaszem Łapińskim. Myślę, że lista nazwisk sięgałaby setek.
Były rozmowy, z których nie byłeś zadowolony?
Nie, bo miałem ten komfort, że rozmawiałem z osobami dopasowanymi do moich zainteresowań. Nic na siłę. Jeśli pojawiała się propozycja, a nie czułem tematu, mówiłem wprost: „Może spróbujcie kogoś innego”. Po co rozmówca miałby się czuć źle? Po co ja miałbym źle się czuć, prowadząc rozmowę?
Masz swoją receptę na dobrą rozmowę?
Przede wszystkim przygotowanie. Jeśli rozmowa dotyczy książki, staram się ją przeczytać od deski do deski. Nie zawsze się to udaje, bo czasem książka trafia do mnie dwa dni przed spotkaniem i jest bardzo obszerna. Zawsze jednak staram się ją dobrze poznać. W trakcie rozmowy nawiązuję do jej treści, do wcześniejszych wywiadów czy innych informacji o rozmówcy. To podstawa. Często po spotkaniach słyszałem, że rozmowa była ciekawa. Niektórzy zapraszali mnie ponownie. To chyba najlepsza rekomendacja.
Abstrahując od spotkań autorskich, wiem, że jest lista osób z szeroko pojętego show-biznesu, z którymi szczególnie lubisz rozmawiać.
Jednym z moich faworytów jest Irek Czop. Świetny facet, z którym zawsze znajdziemy temat. Bardzo lubię też rozmowy z Grupą MoCarta. Z okazji 95-lecia nagrali dla nas świetny materiał. Jeszcze raz bardzo im dziękuję i życzę dużo „radiości”.
Grupa MoCarta to właśnie ten typ humoru, który tobie odpowiada?
Moje poczucie humoru jest dość szerokie. Lubię kabaret na wysokim poziomie, ale nie pogardzę też stand-upem. Jeśli chodzi o Grupę MoCarta, odpowiada mi ich humor, ale cenię ich również jako ludzi. Miałem przyjemność nagrywać z nimi wywiady trzy razy. Zaczęło się od rozmowy z Filipem Jaślarem, potem stopniowo dołączali kolejni członkowie zespołu. Raz pojechałem nawet nagrywać rozmowę do Warszawy. Z kwartetu zrobił się wtedy tercet, bo jeden z muzyków musiał wyjść w trakcie. Ostatecznie udało nam się spotkać w Łodzi w pełnym składzie. To jeden z tych wywiadów, które szczególnie dobrze wspominam.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 9 Marcin Mendelbaum z Grupą MoCarta, fot. archiwum RŁ](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_3823-scaled.jpeg)
Pozostając w sferze rozrywki – porozmawiajmy o filmach i serialach. Wiem, że szczególnie cenisz te polskie sprzed lat.
W mojej prywatnej „topce” są na pewno seriale: „07 zgłoś się”, „Pogranicze w ogniu” i „Daleko od szosy”.
Ostatni z nich jest najbardziej „łódzki”. W zeszłym roku rozmawiałeś z pierwowzorem Leszka Góreckiego, w którego wcielił się Krzysztof Stroiński.
Od dawna chciałem porozmawiać z Lechosławem Ucińskim. Gdy dowiedziałem się, że pojawi się w Łodzi przy okazji jubileuszu szkoły samochodowej przy ul. Kilara, postanowiłem się z nim skontaktować. Przyjechał do radia prosto z Bielska-Białej. Nagraliśmy blisko 45-minutowy wywiad. Rozmawialiśmy o życiu, karierze, serialu i o tym, co było prawdą, a co fikcją.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 10 Marcin Mendelbaum z Lechosławem Ucińskim, pierwowzorem Leszka Góreckiego z serialu „Daleko od szosy”](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_5484-scaled.jpeg)
Jak mawiał klasyk – jest „prawda czasu i prawda ekranu”.
Nie będę polemizował z kultowym cytatem z „Misia” Stanisława Barei – to jeden z moich ulubionych reżyserów.
Co najbardziej lubisz w jego twórczości?
Ten absurd i klimat tamtych czasów. Najlepsze jest to, że mimo upływu lat jego filmy wciąż są aktualne. Do tego fantastyczna obsada aktorska. I coś jeszcze, za każdym razem, gdy je oglądam, odkrywam w nich coś nowego.
A masz swój ulubiony film?
Może cię zaskoczę, ale nie jest to przywoływany wcześniej „Miś”. Moim numerem jeden jest „Brunet wieczorową porą”. Bardzo lubię też „Dotknięcie nocy”, choć to film najmniej „barejowski”.
W dodatku to kryminał.
Stanisław Bareja był wszechstronnym twórcą, choć zapamiętanym głównie z absurdalnych komedii komentujących czasy PRL. Jestem z rocznika 1978, więc też zahaczyłem o tamten okres. Przy okazji „Majówki z Bareją” w Kutnie w 2024 roku poznałem syna reżysera. Miałem też przyjemność porozmawiać z Jackiem Fedorowiczem i niezapomnianym… Robusiem.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 11 Marcin Mendelbaum z Jackiem Federowiczem](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_3054-scaled.jpeg)
Wracamy do „Misia”.
„Panie reżyserze kochany, bo ja to pana we wszystkich filmach widziałam – polskich, zagranicznych i amerykańskich”. W scenie z tym cytatem pojawia się chłopiec w czerwonej czapeczce, czyli wspomniany Robuś. Na ekranie wypowiada tylko jedno słowo: „Tatuś”. Naprawdę nazywa się Jacek Wroński. Nie został zawodowym aktorem i właśnie przy okazji majówki w Kutnie opowiedział nam o kulisach kręcenia filmu. Polecam odsłuchać.
A jakieś współczesne produkcje ostatnio zrobiły na tobie wrażenie?
Bardzo cenię twórczość Jana Holoubka. Podobały mi się seriale „Wielka woda” czy „Heweliusz”. Lubię też komediowe „1670” oraz dramatyczny „Czarnobyl”.
Szerokie spektrum. Co jeszcze robisz w wolnym czasie?
Czasami zdjęcia. Głównie komunikacji publicznej. Nie jestem dobry w fotografowaniu ludzi, zdecydowanie lepiej wychodzą mi autobusy i tramwaje. Mam też anonimowy profil w Internecie, gdzie od czasu do czasu publikuję swoje fotografie. Niektórzy wiedzą, które są mojego autorstwa (śmiech).
Skoro już jesteśmy przy Internecie – przez kilka lat prowadziłeś portal o tematyce lotniczej.
Szukałem tanich biletów i dzieliłem się tym z innymi. Później zabrakło czasu i ten rozdział musiałem zamknąć. Wciąż jednak znajomi zgłaszają się do mnie z prośbą o znalezienie tańszych przelotów (śmiech).
W 2010 roku zostałeś nawet „lotniczą” gwiazdą.
Zostałem uwieczniony na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej”. Artykuł nosił tytuł „Na łódzkim niebie”. Byłem jednym z pasażerów wysiadających z pierwszego samolotu z Dortmundu. Najpierw polecieliśmy z Katowic do Dortmundu, a potem wróciliśmy pierwszym rejsem z Niemiec do Łodzi.
Rozumiem, że lubisz podróżować.
Niestety nie tak często, jak bym chciał. Zachwycił mnie Rzym, który odwiedziłem w zeszłym roku – architektura, zabytki, malownicze uliczki. Gdyby ktoś dziś zaproponował mi wyjazd do stolicy Włoch, nie zastanawiałbym się ani chwili. Podoba mi się też Lizbona. Na liście miejsc, które chciałbym jeszcze odwiedzić, są m.in. portugalska Madera i norweskie Tromso.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 12 Marcin Mendelbaum przed pomnikiem Konstantyna Wielkiego w Rzymie, fot. archiwum prywatne](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_4615-scaled.jpeg)
I znów ta Skandynawia.
Odwiedziłem już Szwecję i Danię. Byłem też w Finlandii – choć to kraj nordycki, a nie stricte skandynawski. Zostały mi Norwegia i Islandia.
Wróćmy do twoich zainteresowań. Sport też się do nich zalicza?
Kiedyś bardziej niż dziś. Najczęściej oglądam sport przy okazji dużych wydarzeń – igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata i Europy w piłce nożnej.
A jak z bieganiem? Wiem, że komentujesz imprezy biegowe.
Niedaleko mojego domu organizowano Parkrun, w którym startowałem na dystansie 5 kilometrów. W tym samym czasie jego organizatorzy planowali zorganizować nocny bieg na lotnisku w Łodzi – uczestnicy rywalizowali w ciemnościach. Trochę pomogłem przy kontaktach i przygotowaniach, bo tematyka radiowa i lotnisko były mi bliskie. Z czasem naturalnie przeszło to w komentowanie.
W pierwszej edycji nocnego biegu uczestniczyłeś jako zawodnik.
To było ciekawe doświadczenie, zwłaszcza że byłem wtedy jeszcze dość „zielony”. Biegliśmy razem z Konradem Ciężkim, dziś szefem Redakcji Nowych Mediów w Radiu Łódź. Przy kolejnej edycji wystąpiłem już w roli konferansjera. I tak to się zaczęło. Dziś zdarza mi się prowadzić takie imprezy, tzn. komentuję rywalizację uczestników.
Wróciłeś jednak do biegania. Jesteś członkiem radiowej sztafety.
Wróciłem mniej więcej rok temu – raczej rekreacyjnie, zwykle biegam około 5 kilometrów. W podobnym duchu podeszliśmy do Maratonu Sztafetowego. W czerwcu 2025 roku pobiegliśmy z ekipą radiową. Na 49 sztafet zajęliśmy miejsce mniej więcej w połowie stawki, więc całkiem przyzwoicie. Planujemy kolejne starty, choć nie wszystkie szczegóły mogę zdradzić. Część jest związana z 95-leciem Radia Łódź, więc na razie niech to pozostanie małą tajemnicą.
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 13 Marcin Mendelbaum (z prawej) i sztafeta Radia Łódź (od lewej: Daniel Markiewicz, Monika Czerska i Jakub Jędrzejewski), fot. archiwum RŁ](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_5406.jpeg)
Wystąpiliście też w Crossie Szakala.
Każde z nas przebiegło 8 kilometrów. Biegłem razem z Danielem Markiewiczem z Redakcji Nowych Mediów. Do udziału zainspirowała nas Monika Czerska, która na antenie zapowiedziała, że pokona ten dystans. Chcieliśmy jej pomóc, ale poradziła sobie świetnie sama. W czerwcu prawdopodobnie ponownie wystartujemy w Maratonie Szakala.
Jaki dystans was czeka?
Każdy uczestnik musi przebiec siedem odcinków po kilometrze, z około 20-minutową przerwą między nimi. Dystans nie jest duży, ale te przerwy wybijają z rytmu. To wymaga sporej wytrzymałości i koncentracji.
Bieganie może być odskocznią od pracy. Jakie są inne twoje „wentyle”?
Bawię się z psami i kotami albo gram w gry komputerowe – najczęściej symulatory.
Masz jeszcze jakieś hobby?
Strzelanie z łuku. Dzięki naszej mistrzyni Magdalenie Śmiałkowskiej zacząłem przygodę z tą dyscypliną. Mam profesjonalny łuk, choć ostatnio brakuje czasu na treningi. Obiecuję Magdzie, że do nich wrócę. Nie jestem jedynym łucznikiem w rodzinie – moja córka trenuje regularnie w hali przy Północnej i muszę przyznać, że jest w tym naprawdę skuteczna.
Na koniec jeszcze porozmawiajmy o marzeniach.
Moje są głównie podróżnicze. Chciałbym jeszcze raz pojechać do Rzymu, a także odwiedzić Maderę i Tromso. Lista była dłuższa, ale wypadł z niej Sztokholm, który już udało mi się zobaczyć.
Czego można ci życzyć?
Żeby wszystko dobrze się układało. I żeby Radio Łódź miało jak najwięcej słuchaczy. No i żebym mógł pojechać znowu do Rzymu i po raz pierwszy na Maderę i do Tromso (śmiech).
Wszystkie wywiady z cyklu „Ludzie radia” dostępne są TUTAJ
CZYTAJ TAKŻE: Radio to ludzie. Premiera książki na 95-lecie Radia Łódź
BIP
![Marcin Mendelbaum - geograf, który został radiowcem. Od listy przebojów po prowadzenie autobusu [ROZMOWA] 1 Marcein Mendelbaum „za kółkiem giganta”](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/Marcin-Mendelbaum_6-scaled-1140x815.jpg)





![Ekonomiczna migawka | Edukacja finansowa młodzieży [PODCAST] 19 Ekonomiczna migawka | Edukacja finansowa młodzieży [PODCAST]](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/03/image0-12-scaled-75x75.jpeg)


