Mariusz Janik: Kiedy po raz pierwszy pomyślałeś, że dziennikarstwo może być twoim zawodem?
Paweł Kwiatkowski: To złożona historia, bo tak naprawdę wszystko zaczęło się od radia. Towarzyszyło mi od najmłodszych lat. Pamiętam, że tata przywiózł z Niemiec magnetofon Uher z wbudowanym mikrofonem. Dla kilkuletniego chłopca była to fantastyczna zabawka – nagrywałem własne historyjki i bawiłem się w radio. W podstawówce nie wyobrażałem sobie odrabiania lekcji bez radia grającego w tle. Najczęściej słuchałem Polskiego Radia i ta fascynacja została ze mną na długo. W liceum zeszła na chwilę na dalszy plan, ale wróciła ze zdwojoną siłą podczas studiów.
Dlaczego wybrałeś Poznań?
Trochę podpowiedziało mi serce. Wyjechałem do Poznania za licealną miłością, a kiedy wybrałem już miasto, przyszedł czas na wybór kierunku. Zawsze byłem ciekawy świata i ludzi, dlatego dziennikarstwo wydawało się naturalnym wyborem. Dziś wiem, że była to bardzo dobra decyzja. Na studiach ogromny wpływ miał na mnie dr Marcin Hermanowski. To on zachęcił mnie, żebym usiadł przed mikrofonem studenckiego Radia Panda i po prostu spróbował. Można powiedzieć, że obudził moją uśpioną miłość do radia. Właśnie wtedy narodziła się moja radiowa droga.
Pamiętasz swoją pierwszą audycję?
Nazywała się „Jazz w doniczce”. Nietrudno domyślić się, że tytuł był nawiązaniem do mojego nazwiska. Była to autorska audycja muzyczna, w której mogłem prezentować jazz i mniej oczywiste brzmienia. Od samego początku, aż do teraz, w tej całej radiowej przygodzie mocno wspiera mnie mama – mój najbardziej wierny i najbardziej krytyczny słuchacz (śmiech).
Na studiach zajmowałeś się jednak nie tylko radiem.
To prawda. Trafiłem na praktyki do portalu ePiotrków w rodzinnym Piotrkowie Trybunalskim, bo początkowo bardziej ciągnęło mnie do prasy i Internetu niż do radia. Po ich zakończeniu zostałem w redakcji i pracowałem tam jako współpracownik redakcji przez około rok. Później, właściwie podczas egzaminu licencjackiego, zadzwonił telefon z propozycją pracy w Radiu Strefa FM w Piotrkowie Trybunalskim. Tak rozpoczęła się moja zawodowa przygoda z radiem.
Jako student łączyłeś pracę w kilku mediach jednocześnie.
Tak, bo ePiotrków, Radio Strefa FM i Tydzień Trybunalski należały do jednej grupy medialnej. Byłem jednocześnie reporterem radiowym, dziennikarzem prasowym i fotoreporterem. To była świetna szkoła zawodu. Trzeba było umieć zrobić wszystko – napisać tekst, zrobić zdjęcia i przygotować materiał radiowy. Właśnie wtedy zdobyłem doświadczenie, które bardzo zaprocentowało później.
Można powiedzieć, że twoim pierwszym mentorem był wykładowca z Poznania?
Na pewno pokazał mi radio od środka i zachęcił do pierwszych prób. Później spotykałem wielu ludzi, od których mogłem się uczyć. Pracowałem jako reporter, prowadziłem programy i czytałem serwisy informacyjne. Każdy etap tej drogi wnosił coś nowego. Ogromny wpływ miało na mnie także samo Polskie Radio. Dorastałem, słuchając Jedynki i Trójki. Szczególne miejsce zajmuje u mnie „Lato z Radiem”. Wakacje spędzane z rodzicami na Mazurach trudno mi wyobrazić sobie bez charakterystycznego sygnału tej audycji. Mogę też zdradzić, że udało mi się tą audycją zarazić mojego syna Aleksandra i jeśli to możliwe, razem czekamy aż minie „ta dzięwiąta”.
![Paweł Kwiatkowski przez 10 lat szedł… do Radia Łódź. „Marzenia naprawdę się spełniają” [ROZMOWA] 2 Paweł Kwiatkowski i Roman Czejarek](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/pawel-kwiatkowski-roman-czejarek.jpg)
Był też epizod związany z Uniwersytetem Łódzkim.
Rozpocząłem tam studia magisterskie z dziennikarstwa, choć ostatecznie ich nie ukończyłem. To jeden z tematów, do których chciałbym jeszcze kiedyś wrócić. Zwłaszcza że obecnie pracuję przy ulicy Narutowicza, dosłownie kilka kroków od uczelni.
Do Radia Łódź trafiłeś już jako doświadczony dziennikarz.
To doświadczenie bardzo mi pomogło. Lata pracy w Piotrkowie nauczyły mnie swobody przed mikrofonem i funkcjonowania pod presją czasu. Pochodzący z Piotrkowa radiowcy Radia Łódź czasem wspominają o „piotrkowskiej mafii”. Chyba mogę powiedzieć, że należę do jej pokolenia „młodych wilków” (śmiech).
Czym jest dla ciebie radio?
Całym moim zawodowym życiem. Nigdy nie pracowałem w innej branży. Były lata, kiedy redakcja była moim drugim domem, a czasem nawet pierwszym. Teraz jako korespondent więcej czasu spędzam w terenie.
Jest coś, czego w radiu nie lubisz?
Stresu i ciągłej pracy pod presją czasu. Z drugiej strony mam wrażenie, że gdyby nagle tego zabrakło, czegoś by mi jednak brakowało. To część tego zawodu.
Wartoprzeczytać
Jak trafiłeś do Radia Łódź?
To zasługa Moniki Czerskiej. W listopadzie 2024 roku zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy nie chciałbym zostać korespondentem Radia Łódź z Piotrkowa. Przyznam, że mnie zamurowało. Nie zastanawiałem się jednak długo, choć stres był ogromny. Po raz pierwszy w życiu zmieniałem pracę, a właściwie firmę. Pamiętam, że Marcin Mendelbaum powiedział wtedy: „Przecież zmieniasz tylko gąbkę na mikrofonie”. To zdanie bardzo zapadło mi w pamięć.
Spełniłeś swoje marzenie.
W 2014 roku jeszcze jako student, pierwszy raz odwiedziłem Radio Łódź za sprawą Wojtka Muzala. Pamiętam, że weszliśmy do głównego studia. Po raz pierwszy spotkałem wtedy Beatę Janowską i Jarka Turka. Wcześniej znałem tylko ich głosy. Pomyślałem: „Fajnie byłoby kiedyś tutaj pracować.” Jedenaście lat później rzeczywiście dołączyłem do tego zespołu.
![Paweł Kwiatkowski przez 10 lat szedł… do Radia Łódź. „Marzenia naprawdę się spełniają” [ROZMOWA] 3 Paweł Kwiatkowski i jego pierwsza wizyta w Radiu Łódź](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/510826156_24189519713993624_2771035240556069241_n.jpg)
Twoja przygoda z Radiem Łódź rozpoczęła się 13 lutego, czyli w Światowym Dniu Radia.
Lepszej daty nie mogłem sobie wymarzyć. To było piękne przypieczętowanie mojej radiowej drogi.
Pracowałeś w radiu, prasie i mediach internetowych. Z telewizją nigdy nie było ci po drodze?
Zdarzało mi się przygotować materiał dla telewizji – na przykład nagrać krótką wypowiedź i przesłać ją do emisji. Były to jednak pojedyncze sytuacje. Tak naprawdę nigdy nie ciągnęło mnie przed kamerę. W radiu cenię to, że nie muszę myśleć o tym, jak wyglądam. Liczy się głos, sposób opowiadania i to, czy potrafię zainteresować słuchacza. Poza tym radio daje ogromną samodzielność. Od znalezienia tematu, przez realizację materiału, aż po jego emisję, reporter ma realny wpływ na cały proces. To daje dużą swobodę. I właśnie to najbardziej w tej pracy lubię.
Masz swoich radiowych mistrzów?
Myślę, że każdy radiowiec ma osoby, których słucha z podziwem. Ja od lat jestem wierny Polskiemu Radiu, ale chętnie zaglądam też do stacji internetowych. Świetnym przykładem jest Radio 357, które pokazuje, że można tworzyć znakomite radio dzięki zaangażowaniu słuchaczy. Trafiłem tam między innymi za Markiem Niedźwieckim i Piotrem Stelmachem. A jeśli miałbym wskazać głos, który najbardziej kojarzy mi się z dzieciństwem, byłby to Roman Czejarek.
![Paweł Kwiatkowski przez 10 lat szedł… do Radia Łódź. „Marzenia naprawdę się spełniają” [ROZMOWA] 4 Paweł Kwiatkowski i Marek Niedźwiecki](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/512658824_24192441400368122_3123233739297368185_n.jpg)
Pamiętasz swój debiut na antenie Radia Łódź?
Nie pamiętam, czy była to moja pierwsza informacja do serwisu. Na pewno moim pierwszym materiałem reporterskim, do tzw. popołudniówki była inauguracja sezonu narciarskiego na Górze Kamieńsk. Od tamtej pory wracam tam z ogromnym sentymentem. Kiedy ostatnio prowadziłem z Moniką Borysow-Dudowicz stamtąd plenerowe studio Radia Łódź, pomyślałem, że właśnie tutaj wszystko się zaczęło. Niektóre miejsca po prostu zostają z człowiekiem na zawsze.
W Radiu Łódź nie zajmujesz się wyłącznie reporterką. Prowadzisz również programy publicystyczne i debaty samorządowe. Która z tych ról daje ci największą satysfakcję?
Jeśli chodzi o debaty, nikt inny nie chce ich prowadzić, więc je biorę (śmiech). A już całkiem serio – lubię pracę w studiu, ale największą frajdę sprawiają mi audycje plenerowe. Mają zupełnie inną energię. Nie jesteśmy zamknięci między czterema ścianami, wokół cały czas coś się dzieje. Lubię też prowadzić programy w duecie. Współpraca daje większą swobodę i pozwala na więcej spontaniczności. No i jest jeszcze coś bardzo ważnego – bezpośredni kontakt ze słuchaczami. To właśnie podczas audycji plenerowych najlepiej widać, że radio naprawdę jest blisko ludzi.
Co robiłbyś, gdyby nie radio?
Myślę, że byłoby to coś związanego z muzyką. Gram na gitarze basowej i instrumentach klawiszowych, choć nigdy nie zdobyłem muzycznego wykształcenia. Przez kilka lat grałem w zespole działającym przy Miejskim Ośrodku Kultury w Piotrkowie Trybunalskim. Cokolwiek robiłem, radio i tak wracało. Nawet nasze niektóre projekty nosiły tytuły: „Radio Lombard”, „Radio Perfect”.
Gitara nadal jest obecna w twoim życiu?
Oczywiście. W domu stoi nawet więcej niż jedna gitara basowa. Gram już głównie hobbystycznie, bo czasu jest coraz mniej, ale muzyka wciąż pozostaje ważną częścią mojego życia. Jedno z najmilszych wspomnień wiąże się z Dniami Piotrkowa Trybunalskiego. Występowałem wtedy z zespołem Mayevska. Po nas miał zagrać Smolasty, a gwiazdą wieczoru był Kult. Ostatecznie koncert Smolastego został odwołany i to my zostaliśmy supportem Kultu. Do dziś żartuję, że trochę mu za to dziękuję (śmiech).
Nigdy nie kusiło cię, żeby stanąć przy mikrofonie jako wokalista?
To może zabrzmieć paradoksalnie, ale przez wiele lat uważałem się za bardzo nieśmiałą osobę. Nigdy nie przypuszczałem, że będę zawodowo mówił do mikrofonu. Dopiero muzyka, a później radio, stopniowo mnie otworzyły. Dzisiaj bez problemu podchodzę do nieznajomych ludzi i zaczynam rozmowę. Kiedy patrzę na siebie sprzed kilkunastu lat, sam czasem nie dowierzam, jak bardzo ta praca mnie zmieniła.
Czyli radio pozwoliło ci wyjść poza własną strefę komfortu.
Ta praca wymaga ciągłego przekraczania własnych granic. Każdy trudniejszy temat i każda wymagająca rozmowa sprawiają, że nabiera się większej pewności siebie. A potem okazuje się, że działa to nie tylko w pracy. Funkcjonuje również poza nią.
![Paweł Kwiatkowski przez 10 lat szedł… do Radia Łódź. „Marzenia naprawdę się spełniają” [ROZMOWA] 5 Paweł Kwiatkowski w studiu plenerowym Radia Łódź](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/546330399_24835631679382421_5583711984729285486_n.jpg)
Jesteś korespondentem regionalnym. Czego reporter pracujący w mniejszych miejscowościach dowiaduje się o Polsce, czego może nie dostrzegać dziennikarz pracujący wyłącznie w dużym mieście?
Przede wszystkim tego, że Polska nie kończy się na dużych ośrodkach. Każde z miast, które odwiedzam – Piotrków Trybunalski, Bełchatów, Tomaszów Mazowiecki, Radomsko czy Opoczno – żyje własnym rytmem. Mieszkańcy mają swoje problemy, sukcesy i codzienne sprawy. Lubię też obserwować sam region. Pokonując setki kilometrów tygodniowo, można na nowo odkrywać województwo łódzkie – jego krajobrazy, przyrodę i miejsca, obok których wiele osób przejeżdża, nawet ich nie zauważając, a także poznać wielu ciekawych i interesujących ludzi.
Jest materiał, który szczególnie zapadł ci w pamięci?
Po dwunastu latach pracy trudno wskazać jeden. Tych historii były setki. Jest jednak sprawa, którą do dziś dobrze pamiętam. Zaczęło się od telefonu od mieszkańca Piotrkowa. Zauważył, że w jego okolicy regularnie, zawsze o tej samej porze, unosi się bardzo intensywny odór. Postanowiłem to sprawdzić. Po rozmowach z piotrkowskimi wodociągami okazało się, że jedna z firm nielegalnie zrzucała niebezpieczne odpady do miejskiej kanalizacji na terenie myjni samochodowej. Sprawa trafiła do sądu. To nie był temat ogólnopolski, ale dla mieszkańców miał duże znaczenie. W takich momentach człowiek widzi, że lokalne dziennikarstwo naprawdę może coś zmienić.
To właśnie daje największą satysfakcję?
Największą wartością tej pracy jest możliwość pomagania ludziom. Czasem trafiają do nas z problemem, z którym zmagali się miesiącami, a nawet latami. Jeśli dzięki materiałowi udaje się coś wyjaśnić albo doprowadzić do rozwiązania sprawy, daje to ogromną satysfakcję. Bardzo cenię też zaufanie, jakim obdarzają nas słuchacze. To budujące, że wciąż są osoby, które wierzą, że radio może pomóc i zwracają się do nas ze swoimi problemami.
Takie zaufanie chyba zobowiązuje.
Na pewno. Często jesteśmy dla tych ludzi ostatnią deską ratunku. To wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Są sprawy, które zostają z człowiekiem na długo. Zwłaszcza wtedy, gdy dotyczą dzieci albo rodzin znajdujących się w bardzo trudnej sytuacji. Tego nie da się zostawić w redakcji wraz z końcem dnia pracy. Reporter powinien być wrażliwy i otwarty na drugiego człowieka, ale jednocześnie musi zachować zdrowy dystans. Inaczej bardzo łatwo przenieść cudze problemy do własnego życia.
Jakie cechy powinien mieć dobry reporter?
Przede wszystkim nieustępliwość. Czasem trzeba zapukać do tych samych drzwi kilka razy, poszukać innego źródła albo jeszcze raz zweryfikować informacje. Upór jest w tym zawodzie niezbędny. Równie ważna jest odpowiedzialność. Dziś informacja rozchodzi się błyskawicznie, ale to nie znaczy, że zawsze trzeba być pierwszym. Zdecydowanie ważniejsze jest to, żeby być wiarygodnym. Jako media publiczne mamy misję dostarczania informacji sprawdzonych i rzetelnych. W czasach dezinformacji i fake newsów ma to szczególne znaczenie.
Zdarza się, że podczas rozmowy świadomie odkładasz dyktafon?
Nigdy nie miałem sytuacji, w której musiałbym przerwać nagranie w trakcie rozmowy. Zwykle nagrywam całość, a decyzję o tym, co ostatecznie trafi do materiału, podejmuję dopiero na etapie montażu. To wtedy zastanawiam się, czy dana wypowiedź rzeczywiście powinna zostać wykorzystana. Zdarza się, że rozmówcy dzielą się bardzo osobistymi historiami, więc sam warsztat nie wystarczy. Trzeba mieć wyczucie i empatię. Teraz to ja włączam dyktafon i nagrywam innych, a jeszcze jako student sam… odpowiadałem na pytania. W sondach ulicznych.
Sondy uliczne wydają się prostą formą dziennikarską, ale w rzeczywistości należą do najtrudniejszych.
Trzeba w krótkim czasie znaleźć osoby, które nie tylko zgodzą się porozmawiać, ale też powiedzą coś ciekawego.
To wymaga cierpliwości, otwartości i odrobiny szczęścia. Chyba trudno znaleźć dziennikarza, który powie, że je uwielbia (śmiech). Najczęściej zleca się je praktykantom i stażystom. Sondy uczą jednak cierpliwości. Trzeba pogodzić się z tym, że wiele osób odmówi rozmowy. To nic osobistego. Każdy się spieszy, ma swoje sprawy. Właśnie wtedy najbardziej przydaje się upór. Nie można się zniechęcać, tylko próbować dalej.
Przychodząc do Radia Łódź, spełniłeś swoje marzenia. Masz jeszcze jakieś radiowe?
Przez lata marzyłem o pracy w publicznym radiu – najlepiej w Jedynce albo Trójce. Kiedy dołączyłem do Radia Łódź, to marzenie w dużej mierze się spełniło. Moje materiały trafiają do Informacyjnej Agencji Radiowej i można je usłyszeć na antenach ogólnopolskich. Współpracuję również z radiową Jedynką, Trójką i Polskim Radiem 24. Największą satysfakcję daje mi jednak to, że mogę pracować dla Radia Łódź, mieszkając w rodzinnym Piotrkowie Trybunalskim, z którym jestem bardzo związany.
Nigdy nie myślałeś o wyprowadzce z Piotrkowa?
Mieszkałem przez trzy lata w Poznaniu, ale ostatecznie zrozumiałem, że najlepiej czuję się właśnie tutaj. Piotrków ma swój klimat. Tu się wychowałem, tu mam rodzinę i przyjaciół. Dobrze mi się tu żyje. Lubię też wszystkie miasta, którymi zajmuję się jako korespondent. Każde z tych miast ma swój charakter i własne historie.
![Paweł Kwiatkowski przez 10 lat szedł… do Radia Łódź. „Marzenia naprawdę się spełniają” [ROZMOWA] 6 Paweł Kwiatkowski przed Wieżą Ciśnień w Piotrkowie Trybunalskim](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/Pawel-Kwiatkowski-fot.-Konrad-Ciezki-8452.jpg)
Tematy rzeczywiście leżą na ulicy?
Może nie dosłownie, ale na pewno ich nie brakuje. Mój teren jest naprawdę duży. W ciągu tygodnia potrafię przejechać nawet do siedmiuset kilometrów, a przez pierwszy rok pracy w Radiu Łódź zrobiłem ich blisko czternaście tysięcy. Reporter regionalny większość czasu spędza po prostu w drodze.
Radio musi dziś konkurować z podcastami i nowymi mediami. Jak widzisz jego przyszłość?
O przyszłość pracy reportera jestem spokojny. Żadna technologia nie pojedzie na miejsce zdarzenia, nie porozmawia z ludźmi i nie zbuduje relacji z rozmówcą. To wciąż pozostaje rolą dziennikarza. Jeśli chodzi o radio, podcasty z pewnością zmieniły sposób słuchania treści audio. Dają odbiorcom większą swobodę – można wybrać temat, zatrzymać odtwarzanie albo wrócić do rozmowy w dowolnym momencie. Nie traktuję ich jednak jako zagrożenia. Radio ma przewagę, której podcast nigdy nie będzie miał – dzieje się tu i teraz.
O czym chciałbyś jeszcze zrobić materiał, a do tej pory nie miałeś okazji?
Chyba o czymś, co pozwoliłoby jeszcze bardziej wejść w czyjąś rzeczywistość. Lubię materiały wcieleniowe i takie, które pokazują miejsca na co dzień niedostępne. Jednym z najbardziej niezwykłych doświadczeń był reportaż z Aresztu Śledczego w Piotrkowie Trybunalskim. Chciałem pokazać słuchaczom, jak wygląda to miejsce od środka, dlatego przeszedłem całą procedurę, którą przechodzi osoba trafiająca do aresztu – od depozytu, przez kontrolę osobistą, aż po kolejne zamykające się za plecami kraty. Do dziś pamiętam ten dźwięk zamykających się za mną krat.
W piotrkowskim areszcie przydarzyła ci się również inna historia.
Przygotowywałem materiał o Dyskusyjnym Klubie Książki działającym w areszcie. Przywitałem się z uczestnikami spotkania, a chwilę później usłyszałem od kolegi: „Wiesz, komu przed chwilą podałeś rękę?”. Nie wiedziałem. Okazało się, że byli to Serbowie skazani za… zbrodnie wojenne. Przez resztę spotkania miałem tę informację z tyłu głowy. To było jedno z tych doświadczeń, które zostają z człowiekiem na długo.
Zaglądanie w miejsca niedostępne nie zawsze wiąże się z przykrymi doświadczeniami. Czasem to przywilej.
Towarzyszyłem policjantom z łódzkiej grupy SPEED podczas patroli i pościgów. Miałem okazję jechać „na sygnale” nieoznakowanym BMW z prędkością ponad 200 km/h. Nawet z tylnej kanapy robi to ogromne wrażenie.
Takich rzeczy nie uczą na studiach.
I chyba nigdy nie będą. Studia mogą pomóc, ale nie zrobią z nikogo dobrego reportera. Najwięcej uczy praktyka. O tym, czy ktoś odnajdzie się w tym zawodzie, decydują przede wszystkim predyspozycje, ciekawość świata i umiejętność pracy z ludźmi. Znam świetnych dziennikarzy, którzy nie kończyli dziennikarstwa, a nawet takich, którzy nie mają wyższego wykształcenia. W tym zawodzie dyplom nigdy nie zastąpi doświadczenia.
Praca reportera potrafi być obciążająca. Jak wygląda twój sposób na wyłączenie głowy?
Przez długi czas właściwie go nie miałem. Dopiero z czasem zrozumiałem, że trzeba znaleźć moment na zatrzymanie się. Wieczorami staram się odłożyć telefon i odciąć od natłoku informacji. Paradoksalnie nawet radio, które towarzyszy mi właściwie przez całe życie, w pewnym momencie po prostu wyłączam. Potrzebuję po prostu chwili ciszy. To pozwala mi następnego dnia wrócić do pracy z nową energią.
![Paweł Kwiatkowski przez 10 lat szedł… do Radia Łódź. „Marzenia naprawdę się spełniają” [ROZMOWA] 7 Paweł Kwiatkowski przed budynkiem Radia Łódź](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/780183701_28318967207715500_3313814636368529039_n.jpg)
A kiedy masz wolny czas?
Przede wszystkim spędzam go z rodziną. Staram się wykorzystać każdą wolną chwilę z najbliższymi, zwłaszcza z synem. W tej pracy często zdarzają się wyjazdy, dyżury czy weekendy poza domem. Tego czasu później nie da się odzyskać.
Muzyka nadal odgrywa ważną rolę w twoim życiu?
Cały czas mi w duszy gra (śmiech). Kiedyś słuchałem niemal wyłącznie rocka. Teraz nie zamykam się na żaden gatunek. Liczy się przede wszystkim to, czy dany utwór do mnie trafia. Co ciekawe, wiele muzycznych odkryć zawdzięczam Radiu Łódź. Mam nawet playlistę „Z Radia Łódź”, na którą trafiają utwory usłyszane na antenie.
Nie zamykasz się już na jeden gatunek.
To chyba efekt grania na instrumentach. Z czasem zaczyna się słuchać muzyki trochę inaczej. Zwraca się uwagę na aranżację, rytm czy brzmienie poszczególnych instrumentów. Dlatego lubię odkrywać nowe rzeczy. Muzyczna ciekawość często prowadzi do miejsc, do których sam nigdy bym nie trafił.
Jest gatunek muzyczny, którego nie potrafisz słuchać?
Chyba nie. Przez blisko dziesięć lat grałem na weselach, więc byłbym ostatnią osobą, która powinna krytykować cudze muzyczne wybory (śmiech). Są gatunki, których słucham rzadziej, ale nie ma takiego, który z góry bym skreślił.
Jak najlepiej odpoczywasz od ludzi i informacji?
Rozczaruję wszystkich, ale czasem lubię… pobyć sam ze sobą. Po intensywnym dniu potrzebuję chwili ciszy, żeby uporządkować myśli i złapać oddech przed kolejnym dniem.
Nad czym wiesz, że musisz popracować?
Nad punktualnością, choć na szczęście nie dotyczy to pracy – tam staram się pilnować. Bardziej mówię o życiu prywatnym.
A co uważasz za swoją największą zawodową mocną stronę?
Może ciekawość świata. To ona sprawia, że nie lubię poprzestawać na pierwszej odpowiedzi. Staram się drążyć temat, łączyć fakty i szukać informacji, które na pierwszy rzut oka nie są oczywiste. Być może właśnie dzięki temu udaje mi się odkrywać ciekawe historie i tematy z regionu.
Jest coś, o co nie zapytałem, a chciałbyś o tym powiedzieć?
Chyba tylko jedno. Radio dało mi możliwość poznania ludzi, których jako dziecko znałem wyłącznie z radia, telewizji czy płyt. Nigdy nie przypuszczałem, że będę miał okazję rozmawiać między innymi ze Zbigniewem Wodeckim czy Grzegorzem Miecugowem. To spotkania, których się już nie powtórzy. Właśnie za to chyba najbardziej lubię tę pracę. Za ludzi.
![Paweł Kwiatkowski przez 10 lat szedł… do Radia Łódź. „Marzenia naprawdę się spełniają” [ROZMOWA] 8 Paweł Kwiatkowski i Grzegorz Miecugow](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/514188045_24223227243956204_3749339727919962814_n.jpg)
Zachowujesz takie rozmowy?
Najważniejsze z nich tak. Jedną z tych, do których często wracam, jest wywiad z liderem węgierskiego zespołu Omega. Rozmawialiśmy po polsku, oczywiście z pomocą tłumacza. Zespół wystąpił w 2017 roku podczas Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Piotrkowie Trybunalskim. Kiedy zabrzmiała „Dziewczyna o perłowych włosach”, miałem ciarki na plecach.
![Paweł Kwiatkowski przez 10 lat szedł… do Radia Łódź. „Marzenia naprawdę się spełniają” [ROZMOWA] 9 Paweł Kwiatkowski z Janosem Koborem, wokalistą zespołu Omega (z lewej) i Józefem Skrzekiem, polskim multiinstrumentalistą, fot. archiwum prywatne](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/e38aff96-51de-408a-82c9-3e372499bd59.jpg)
Masz jakieś marzenie niezwiązane z radiem?
Ciekawe pytanie do kogoś, kto sam przyznaje, że nie najlepiej odnajduje się poza radiem (śmiech). Chciałbym po prostu wyjechać. Odpocząć, odciąć się na chwilę od codzienności i złapać oddech. Nie chodzi o konkretny kierunek. Bardziej marzy mi się kilka spokojnych dni na przykład nad morzem, z dala od telefonu i bieżących spraw.
Czyli bardziej liczy się odpoczynek niż miejsce?
Czasem wystarczy zmienić otoczenie i na chwilę zwolnić. To chyba największy luksus.
A jest coś, co z perspektywy czasu byś zmienił?
Wydłużyłbym dobę o kilka godzin.
Jesteś przesądny?
Raczej nie. Choć liczba trzynaście wyjątkowo często pojawia się w moim życiu. Mówiliśmy już, że do Radia Łódź dołączyłem trzynastego. Dodatkowo mieszkałem pod numerem trzynaście, a wcześniej ukończyłem Szkołę Podstawową nr 13 w Piotrkowie Trybunalskim. Chyba mogę powiedzieć, że dla mnie to całkiem szczęśliwa liczba.
Czego można ci życzyć?
Przede wszystkim dobrych tematów i ciekawych rozmówców, bo to oni są w tej pracy najważniejsi. No i oczywiście zdrowia. Resztę postaram się już sobie zorganizować.
A gdybyś mógł powiedzieć coś temu kilkuletniemu chłopcu, który dostał od taty pierwszy magnetofon?
Powiedziałbym mu tylko jedno: „Nie przestawaj marzyć. Marzenia naprawdę się spełniają”.
Wszystkie wywiady z cyklu „Ludzie radia” dostępne są TUTAJ
BIP
![Paweł Kwiatkowski przez 10 lat szedł… do Radia Łódź. „Marzenia naprawdę się spełniają” [ROZMOWA] 1 Paweł Kwiatkowski w Piotrkowie Trybunalskim](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/Pawel-Kwiatkowski-fot.-Konrad-Ciezki-8457-1140x815.jpg)
![Pogoda na weekend | Złota jesień [PROGNOZA] 10 Pogoda na weekend | Złota jesień [PROGNOZA]](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/cute-cat-lying-autumn-park-colorful-fallen-leaves-scaled-120x86.jpg)
![Jakub Wielgus całe życie w Radiu Łódź. „Bez ludzi byłoby tylko budynkiem pełnym sprzętu” [ROZMOWA] 11 Jakub Wielgus w archiwum Radia Łódź](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/08/Kuba-Wielgus-fot.-Konrad-Ciezki-9-120x86.jpg)
![Iwona Błaszczyk od 38 lat po drugiej stronie radia. „To więcej niż miejsce pracy” [ROZMOWA] 12 Iwona Błaszczyk przy stole realizatorskim](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/07/H2A7575-kopia-120x86.jpg)
![Piotr Stańczyk całe życie z muzyką i mikrofonem. „Radio jest kochanką, która nie wybacza absencji” [ROZMOWA] 13 Piotr Stańczyk](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/06/H2A0176-120x86.jpg)
![Paweł Kwiatkowski przez 10 lat szedł… do Radia Łódź. „Marzenia naprawdę się spełniają” [ROZMOWA] 14 Paweł Kwiatkowski w Piotrkowie Trybunalskim](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/Pawel-Kwiatkowski-fot.-Konrad-Ciezki-8457-120x86.jpg)

