Jesienią wraca problem spalania liści
Wraz z nadejściem jesieni powraca problem wypalania liści i innych odpadów roślinnych. Mimo obowiązujących zakazów, na prywatnych posesjach i ogródkach działkowych wciąż można spotkać dymiące ogniska. Spalanie liści to nie tylko uciążliwość dla sąsiadów, ale przede wszystkim zagrożenie dla zdrowia i środowiska. Toksyczny dym zanieczyszcza powietrze, a niekontrolowany ogień może doprowadzić do pożaru. Jak mówi Radiu Łódź Jacek Hofman, komendant Straży Miejskiej w Piotrkowie Trybunalskim, do wypalania opadłych liści dochodzi jednak coraz rzadziej.
Te lata pracy i uświadamiania mieszkańców i pracy strażników miejskich doprowadziły do tego, że w zasadzie takich zgłoszeń jest bardzo niewiele. Są to jakieś incydentalne sytuacje.
ZOBACZ TEŻ: Nowy sprzęt Straży Miejskiej w Zgierzu. To mobilne laboratorium do kontroli jakości powietrza
Jeżeli nie chcemy, żeby one były w tym miejscu, w którym będziemy po prostu przebywać, drażnią nas takie suche liście, możemy je po prostu spryzmować, zgrabiać, robić takie pryzmy, ale nie palić. To nie ma najmniejszego sensu – dodaje Paweł Kowalski z Nadleśnictwa Piotrków.
Za nielegalne spalanie odpadów zielonych grozi mandat, nawet do 500 złotych.
BIP








