Sterta śmieci przy stacji Łódź Marysin
Dzikie wysypisko śmieci na Marysinie w Łodzi. Przy ulicy Inflanckiej, tuż obok Dworca Łódź Marysin, ktoś postanowił porzucić ogromną ilość odpadów w krzakach. Butelki, puste opakowania po detergentach, a nawet flanelowa koszula to tylko niektóre z odpadków, które tam się znalazły. Okoliczni mieszkańcy nie kryją swojego oburzenia.
ZOBACZ TEŻ: Ulewa sparaliżowała Zgierz. Ulice i lokale znów pod wodą
– Uważam, że za takie coś powinno się ucinać ręce. Z tego co obserwowałem, jak jeździłem rowerem, to tutaj koczują bezdomni i to oni mogli zrobić takie coś.
– Nie znoszę śmiecenia jakiegokolwiek.
– W większości jest chyba monitoring w mieście i można sprawdzać takie rzeczy i kto to wyrzuca. Jeżeli nie ma tego monitoringu, to jest ciężko wyegzekwować coś od kogoś za takie coś.
Jak mówi prof. Anna Kacperczyk, która na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego prowadzi badania dotyczące dzikich wysypisk, potrzeba wielu zmian aby wyeliminować ten problem. Zdaniem ekspertów wiele osób wciąż nie wie, gdzie oddać jakie odpady.
Edukacja, infrastruktura, więcej koszy na śmieci, wyższa świadomość mieszkańców.

Całość sprawia wrażenie, jakby ktoś wyrzucił śmieci z samochodu, ponieważ odpady nie są spakowane w worki, lecz rzucone luzem. Musiało to się zdarzyć całkiem niedawno, ponieważ śmieci nie są nawet pokryte liśćmi i nie wtopiły się w otoczenie. Przypomnijmy, że mieszkańcy mogą bezpłatnie oddać problematyczne odpady w jednym z czterech Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych przy ulicach Kasprowicza 10, Zamiejskiej 1, Granicznej 2 i Wersalskiej 39.
BIP








