Problemy w szpitalu na Kochanówce w Łodzi
Jeden lekarz na nawet 200 pacjentów podczas dyżuru. Tak według kontrolerów wyglądała praca w szpitalu psychiatrycznym przy ul. Aleksandrowskiej w Łodzi. Kontrola wykazała też problemy ze szkoleniem przyszłych psychiatrów.
Na jednego lekarza podczas dyżuru przypadało od 150 do 200 pacjentów. Przy pełnym obłożeniu było ich około 220. Lekarze musieli też przechodzić między oddalonymi od siebie pawilonami.
Od godziny 15 do 20 przypada kilkunastu lekarzy. Od godziny 20 do 7.30 zostaje czterech, czyli na zmianie typowo nocnej jest czterech lekarzy – mówi Anna Śremska, dyrektor szpitala im. Józefa Babińskiego.
Kontrolerzy mieli również zastrzeżenia do dyżurów na oddziałach dziecięcych. Pełnili je lekarze, którzy nie ukończyli jeszcze szkolenia z psychiatrii dzieci i młodzieży.
Powiem szczerze, jest mi trudno zrozumieć dlaczego, przez osoby kontrolujące, taki zapis w ogóle się pojawił. Nie ma żadnego zapisu, który by wiązał się z koniecznością odbycia stażu, zanim się nie przystąpi do tych dyżurów – mówi Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.
ZOBACZ TEŻ: Nowe miejsca schronienia w łódzkich budynkach. Kiedy i gdzie się ich spodziewać?
Problemy dotyczyły też staży. Kontrolerzy wskazali 18 lekarzy, którzy część podstawowego stażu odbywali na oddziałach, które, zdaniem kontrolerów, nie były właściwe do tego etapu szkolenia.
Kontrolerzy uznali, że skala tych problemów jest na tyle duża, że szpital nie spełnia wymagań potrzebnych do szkolenia lekarzy w ramach specjalizacji z psychiatrii.
Szpital złożył zastrzeżenia do protokołu, ale kontrolerzy ich nie uwzględnili. Do końca marca przyszłego roku placówka ma naprawić wskazane podczas kontroli problemy. Potem zostanie ponownie skontrolowana. Jeśli nieprawidłowości nadal będą występować, szpital może stracić akredytację do prowadzenia specjalizacji.
O sprawie pierwszy poinformował portal WP.
BIP







