Licznik bije dalej. To już ponad 10 545 dni bez wygranej Widzewa w Warszawie. Kolejne pokolenia kibiców dorosły, pokończyły szkoły, założyły rodziny, a Łodzianie wciąż nie mogą zgarnąć w stolicy trzech punktów. Zmieniają się: piłkarze, trenerzy, prezesi, budżety, a Widzew nadal gra tam ten sam irytujący spektakl: przyjazd, kompleksy, strach, kapitulacja i powrót do domu z pustymi rękami. Czasem przywiezie remis. Tyle.
A przecież kiedyś Warszawa była dla Widzewa miejscem chwały. Kibice pamiętają 18 czerwca 1997 roku – mecz-legendę, kiedy Łodzianie przegrywali przy Łazienkowskiej 0:2, by odwrócić wynik na 3:2 i wywalczyć mistrzostwo Polski. Ostatni triumf w Ekstraklasie, ostatni nad Legią na jej terenie.
Historia ma paskudne poczucie humoru. Wtedy zwycięstwo w stolicy oznaczało tytuł. Teraz porażka może oznaczać spadek. Od złota do kalkulatora. Od drużyny, która odwracała mecze, do drużyny, która w doliczonym czasie regularnie odcina sobie prąd.
A sam Klasyk Ekstraklasy? Dziś pozostaje nim tylko z nazwy. W praktyce obie drużyny zaprezentowały antyfutbol: dużo napięcia, mało jakości, jeszcze mniej odwagi. Legia długo nie potrafiła zrobić z tym meczem nic konkretnego. Widzew potrafił jeszcze mniej. Jedni byli bezradni, drudzy przestraszeni. Ostatecznie zadziałało stare prawo powtarzane przez kibiców z całej Polski: gdzie Legia nie może, tam… pomoże.
Kto? W tym przypadku każdy może wpisać własnego kandydata. Sędziowie, doliczony czas, obrońcy Widzewa, asekurancki plan Aleksandara Vukovicia, mentalność drużyny, która w końcówkach pada jak domek z kart. Do wyboru, do koloru – wachlarz kompromitacji jest bardzo szeroki.
Owszem, gol Legii padł po sytuacji śmierdzącej kontrowersją. Powtórki pokazały, że może był wątpliwy faul, może spalony – słowem wszystko, czego potrzeba, żeby grzać dyskusję o arbitrach. Zanim jednak gospodarze zdobyli bramkę, widzewiacy mieli kilka okazji, żeby zażegnać niebezpieczeństwo. Zachować się jak drużyna, która walczy o życie.
Nie zrobił tego. Stał i patrzył, jak kolejna katastrofa sama pcha mu się do bramki. Dlatego nie da się całej winy zwalić na sędziów. To wygodne, ale zbyt proste. Zwłaszcza, jeśli gra się tak, jakby remis był marzeniem życia. Zespół cofający się coraz niżej, zaczynający drżeć o swój byt w doliczonym czasie, nie jest ofiarą okoliczności. Jest ich wspólnikiem.
Widzew pojechał do Warszawy po tzw. 0:0 po bezbarwnej. Plan był czytelny: nie wychylać się, nie ryzykować, nie narobić sobie krzywdy. Broń Boże stracić gola. Problem w tym, że drużyny panicznie bojące się porażki często same ją sobie organizują.
I tak właśnie się zadziało w pierwszomajowy wieczór przy Łazienkowskiej. Łódzcy fani zobaczyli jak ich ulubieńcy boją się wygrywać (szczególnie na wyjazdach). Odpowiedzialność spada nie tylko na piłkarzy, ale i trenera Vukovicia. Bo przecież szkoleniowiec drużyny nie jest od tego, żeby ona wyglądała jak zakładnik bezbramkowego remisu. W Warszawie zabrakło odwagi, ryzyka, impulsu z ławki. Zabrakło komunikatu: panowie, gramy o życie, a nie o… no właśnie, o co?
Efekt? Brutalny, ale i wymowny. Siódmy raz w tym sezonie Widzew przegrał mecz po golu straconym w doliczonym czasie gry. Siódmy. To już nie jest pech, fatum ani „taka jest piłka”. To charakterystyka drużyny, która w końcówkach nie dojeżdża mentalnie.
🇵🇱 Widzew Łódź po raz SIÓDMY w tym sezonie traci punkty po golu w doliczonym czasie.
🔴 0:1 vs Legia (Adamski 90+7’) 🆕
🔴 1:2 vs Radomiak (Luquinhas 90+3′)
🔵 1:1 vs Raków (Svarnas 90+7′)
🔴 1:2 vs Zagłębie (Diaz 90+5′)
🔴 1:2 vs Lechia (Bobcek 90+6′)
🔴 0:1 vs Raków… pic.twitter.com/ljIJeAw8R2— Cezary Kawecki | Statystyki piłkarskie 📊 (@CezaryKawecki) May 1, 2026
A żeby ironii było więcej, Legia oddała Widzewowi to, co sama dostała 10 marca 2024 roku. Cios w końcówce. Gol, który zmienił wszystko.
Tabela już nie ostrzega. Ona krzyczy prosto w twarz. Widzew jest nad przepaścią. Jeszcze coś od niego zależy, ale już nie wszystko. Musi punktować, ale musi też patrzeć na innych. Musi wygrać swoje mecze i liczyć, że rywale będą równie uprzejmie nieudolni.
Piękny obrazek, nie ma co. Z jednej strony klub z wielką historią, ogromnym wsparciem trybun, hasłami wyjętymi z podręcznika mentalnych trenerów i zespołem za miliony euro. Z drugiej – klub siedzący z kalkulatorem w ręku, wypatrujący potknięć innych, bo sam nie potrafi zrobić tego, co najprostsze: wygrać, kiedy trzeba.
Bo z Legią naprawdę można było wygrać. To nie przypadek, że przed klasykiem – z nazwy, bo ostatecznie nudnym jak cholera – pałętała się w dole tabeli. Miała jednak szczęście, bo miejsce Widzewa też przypadkowe nie jest. Legia nie musiała być wielka. Wystarczyło, że Widzew był mały.
To jeszcze nie koniec, zostały trzy mecze. Widzew jeszcze nie spadł. Utrzymanie jednak trzeba sobie wyrwać. Wyszarpać. Wydrzeć pazurami. Zostaje nadzieja w meczach domowych. Dwóch.
Wyjazdy to zupełnie inna historia – właśnie dlatego „warszawski” licznik bije dalej. Ponad 10 545 dni bez zwycięstwa przy Łazienkowskiej. Kolejny klasyk bez klasy. Kolejna końcówka bez charakteru. I mecz, w którym gdzie Legia nie mogła, tam… ktoś pomógł.
Niestety, najbardziej Widzew.
CZYTAJ TAKŻE: Widzew w popiele. Feniks przestraszył się zwycięstwa [FELIETON]
BIP
![Legia - Widzew: klasyk z nazwy, antyfutbol w praktyce. Gdzie Legia nie może, tam… pomoże [FELIETON] 1 Legia – Widzew: klasyk z nazwy, antyfutbol w praktyce. Gdzie Legia nie może, tam… pomoże](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/05/5e5fa12e-aa35-55fd-674d-695f8bf7eed2-1140x815.jpg)
![Dużo sytuacji i powtarzalne błędy w obronie. Widzew Łódź - Wieczysta Kraków 2:2 [ZDJĘCIA] 2 Widzew Lodz vs Wieczysta Krakow fot Sebastian Szwajkowski 44](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/Widzew-Lodz-vs-Wieczysta-Krakow-fot-Sebastian-Szwajkowski_44-120x86.jpg)
![Nie ma już drużyn z Łódzkiego w Pucharze Polski. Widzew II Łódź - Polonia Bytom 1:2 3 STS Puchar Polski. Widzew II Łódź - Polonia Bytom [RELACJA NA ŻYWO]](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/09/Widzew-II-Lodz-120x86.jpg)



![Ogólnopolski mityng lekkoatletyczny w Koluszkach. Historyczna impreza na otwarcie bieżni [ZDJĘCIA] 7 Ogólnopolski mityng lekkoatletyczny w Koluszkach. Historyczna impreza na otwarcie bieżni [ZDJĘCIA]](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/05/Lekkoatletyczne-otwarcie-stadionu-w-Koluszkach-fot-Sebastian-Szwajkowski-75x75.jpg)
![A więc wojna | Putin się nie zatrzyma [PODCAST] 8 Putin się nie zatrzyma](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/10/Podcast-Putin-sie-nie-zatrzyma-scaled-120x86.jpg)

