„Na murawie przy Struga znaleźliśmy coś z Waszego Feniksa…” – taki wpis pojawił się po sobotnim meczu Radomiaka z Widzewem Łódź (2:1). Towarzyszyła mu grafika z popiołem rozsypanym na murawie. Szpileczka była złośliwa, ale i celna. Trudno o lepszy obraz po występie drużyny, która sama chętnie odwołuje się do symboliki Feniksa, a w kluczowym momencie sezonu spłonęła raz jeszcze – w doliczonym czasie gry.
Hej @RTS_Widzew_Lodz, na murawie przy Struga znaleźliśmy coś z Waszego Feniksa… pic.twitter.com/zO7mbnahTr
— Radomiak Radom (@Radomiak_Radom) April 18, 2026
Przed spotkaniem Widzew mówił przecież o locie po trzy punkty. Było skrzydło Feniksa, była opowieść o odrodzeniu, sile i odwadze. Problem polega na tym, że między atrakcyjną narracją a piłkarską rzeczywistością rozciąga się przestrzeń, której łódzki zespół wciąż nie potrafi wypełnić.
Lot po trzy punkty 🔥
🔜 #RADWID | 18.04 | 14:45 | Radom pic.twitter.com/hXvFgCopka
— Widzew Łódź (@RTS_Widzew_Lodz) April 17, 2026
Feniks jest symbolem siły. Tymczasem w Radomiu Widzew po raz kolejny pokazał, że nawet kiedy los coś mu daje, nie potrafi tego unieść. Prowadzenie po samobójczym trafieniu Christosa Donisa powinno być dla drużyny Aleksandara Vukovicia impulsem do przejęcia kontroli nad meczem. Pójścia za ciosem. Widzew może i chciał, może próbował, ale bardzo nieudolnie.
To się nazywa zachować chłodną głowę! Duet Shehu&Bergier wyprowadził w pole bramkarza rywali i mamy 1:0 dla Widzewa! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/YX4HVejaUp
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 18, 2026
A przecież był to mecz o sześć punktów. O tlen. Przed kolejką Radomiak miał 34 punkty, Widzew 33. Punkt różnicy, bezpośrednie starcie, stawka ogromna. Tego typu meczów nie wygrywa się hasłami w mediach społecznościowych ani klubową mitologią. Takie mecze wygrywa się odwagą, intensywnością i przekonaniem, że jest się drużyną lepszą. Widzew nie pokazał niczego z tych rzeczy.
ROBERTO ALVEEEEEES! CO ZA GOL NA REMIS! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/nObIFGl3yN
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 18, 2026
I właśnie dlatego tej porażki nie da się uczciwie opisać jako efektu pecha czy niefortunnego zbiegu okoliczności. Nie zdecydowały „detale”. Zdecydował przebieg spotkania. Radomiak był aktywniejszy, odważniejszy i groźniejszy. Miał więcej strzałów, więcej celnych uderzeń i więcej rzutów rożnych. Miał też trochę szczęścia, ale na nie trzeba sobie zapracować. Widzew natomiast oddał dwa celne strzały. Dwa. To nie jest wypadek przy pracy. To akt oskarżenia.
Sceny w Radomiu! Luquinhas na wagę zwycięstwa! ⚽🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/imIi7pBSz3
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 18, 2026
Wracając do radomskiej szpileczki: gdyby chcieć ją dopracować, w tym popiele należałoby zostawić nie tylko resztki Feniksa, ale również ślad po spalonych pieniądzach. Najlepiej euro. Właściciel inwestował w drużynę, która miała walczyć o cele znacznie ambitniejsze niż utrzymanie. Tymczasem dostał zespół, który drży przed meczami o życie i nerwowo zerka w dół tabeli. To rozczarowanie sportowe, finansowe i wizerunkowe jednocześnie.
Niespodzianek ciąg dalszy ☺️ pic.twitter.com/D8jl8Mv2Rf
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) April 19, 2026
W Łodzi kończy się cierpliwość i coraz trudniej sprzedawać opowieść o zachowaniu spokoju. Kibice Widzewa kiedyś przyszli na stadion w krawatach, parafrazując Bareję i słynne powiedzenie, że „klient w krawacie jest mniej awanturujący się”. Dziś ten obraz wraca jako symbol gniewu, który nie potrzebuje hałasu. Bo po meczu w Radomiu najmocniej wybrzmiała właśnie grobowa cisza, gdy piłkarze podeszli pod trybunę podziękować za doping.
Na pomeczowej konferencji Aleksandar Vuković apelował jednak, by porażki w Radomiu nie traktować jak pogrzebu. Mówił, że trzeba przyjąć cios i walczyć dalej. Scenariusz na cztery wesela wciąż jeszcze istnieje. Problem w tym, że w tym tytule zawsze czai się też pogrzeb. Jeśli po meczu z Motorem przyjdą kolejne ciosy, Widzew może znaleźć się już o krok od sportowej katastrofy.
𝐑𝐀𝐙𝐄𝐌 🇦🇹 pic.twitter.com/3Otg7q1aWZ
— Widzew Łódź (@RTS_Widzew_Lodz) April 18, 2026
Czy jest jeszcze miejsce na nadzieję? Tak, bo sezon jeszcze się nie skończył, a Feniks z definicji niesie obietnicę odrodzenia. Ale odrodzenie nie wydarza się dzięki sloganom, grafikom i deklaracjom. Wymaga odwagi, uczciwej diagnozy, realnej zmiany i charakteru, o którym – podobnie jak o Feniksie – Widzew chętnie opowiada w przestrzeni medialnej. Bez niego Feniks nie wzleci. Zostanie tylko popiół, niesiony wiatrem po kolejnych stadionach Ekstraklasy.
BIP







![Strefa kultury. Milena Kiełtyk: w Stanach Zjednoczonych czuję wolność [PODCAST] 9 Strefa kultury. Milena Kiełtyk: w Stanach Zjednoczonych czuję wolność](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/04/20260420_131229-1-scaled-75x75.jpg)

