Tragiczna śmierć 70-latki na dworcu w Pabianicach
Śmiertelny wypadek na dworcu w Pabianicach. Biegły ustalił, że 70-latka próbowała wsiąść do pociągu, gdy ten już ruszył. W lutym, około 2 w nocy, 70-letnia mieszkanka Pabianic miała jechać do sanatorium. Niestety kobieta spadła na tory i, jak wykazało późniejsze śledztwo, leżała tam około sześciu godzin. Z ustaleń śledztwa wynika, że przed odjazdem wyszła z pociągu po pozostawioną na peronie torbę, a następnie próbowała ponownie wsiąść do pociągu, kiedy ten już ruszył – informuje prokurator Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
ZOBACZ TEŻ: Śledztwo po śmierci kobiety na dworcu w Pabianicach. Jak zginęła 70-latka?
W ekspertyzie tej biegły stwierdził, że zachowanie pokrzywdzonej było bezpośrednią przyczyną zgonu. Kobieta próbowała bowiem wejść do wagonu, kiedy pociąg był już w ruchu.
Prokuratura nadal analizuje zebrane materiały i sprawdza, czy za wypadek mogą odpowiadać też inne osoby.
Ze zgromadzonego dotychczas materiału dowodowego wynika, że kobieta podróżowała pociągiem relacji Zakopane-Świnoujście, który przejeżdżał przez stację w Pabianicach po godzinie 2 w nocy. W tym właśnie składzie odnaleziono jej bagaż.
BIP








