Sebastian M. znów przed sądem
Dziś przesłuchiwani są kolejni świadkowie wypadku z 16 września 2023 roku, zarówno podróżujący wówczas autostradą A1 jak i dwóch pasażerów bmw, które prowadził oskarżony Sebastian M. Patryk K., który podróżował na przednim fotelu pasażera, początkowo chciał wyłączenia jawności rozprawy, ale na to nie zgodził się sąd. Mężczyzna tłumaczył, że nie pamięta dokładnie przebiegu podróży autostradą A1, a to, co pamięta z momentu zdarzenia miesza się z medialnymi doniesieniami. Dodatkowo zeznał, że tego dnia spożywał wraz z drugim pasażerem alkohol. Oskarżony nadal nie złożył wyjaśnień w tej sprawie.
Świadek to co wiedział, to podzielił się już tym w postępowaniu przygotowawczym tą wiedzą, więc jakby nie jesteśmy jakoś specjalnie zaskoczeni, a dzisiejsze zeznania nie rzuciły jakiegoś nowego tła na ten materiał, który śledczy zgromadzili w toku postępowania przygotowawczego, więc nie zmieniło to specjalnie losów tego postępowania na ten moment – mówi pełnomocnik rodzin ofiar, mecenas Łukasz Kowalski.

Na początku rozprawy ze składania zeznań zrezygnował ojciec oskarżonego. Kolejna rozprawa odbędzie się 25 listopada.
Do tragedii doszło 16 września 2023 roku, w Sierosławiu, w powiecie piotrkowskim. W pożarze samochodu marki Kia zginęli rodzice oraz ich 5-letni syn. BMW, którym kierował Sebastian M., miało uderzyć w auto rodziny, które następnie wpadło w bariery energochłonne i stanęło w płomieniach.
4 października 2023 r. Sebastian M. został zatrzymany w Dubaju. Zbigniew Ziobro, ówczesny minister sprawiedliwości, podpisał wniosek o ekstradycję mężczyzny. W listopadzie ub. roku Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim nie zgodził się na wydanie listu żelaznego dla Sebastiana M. O wydanie takiego dokumentu wnioskował Bartosz Tiutiunik, ówczesny obrońca 32-latka.

Na początku 2024 roku Sebastian M. opuścił areszt w ZEA. W lutym br. mężczyzna odwołał się od decyzji sądu w Dubaju ws. prawnej dopuszczalności jego ekstradycji do Polski. Ostateczną decyzję miał podjąć sąd drugiej instancji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Został sprowadzony do ojczyzny dzięki staraniom polskich władz.
Według biegłych, Sebastian M. mógł poruszać się autostradą A1 z prędkością ponad 300 km/h, gdzie dopuszczalna prędkość to 140 km/h. 34-latkowi grozi do 8 lat więzienia.
BIP









