Łódź przebija szklany sufit
Podczas kiedy oczy mediów zwrócone były na błoto i nieliczne incydenty podczas Łódź Summer Festival, na Łódzkich Błoniach działy się rzeczy wyjątkowe, które wielu umykają. Nie sprzedały się tak dobrze, jak znikające z półek sklepowych kalosze, buty owinięte foliówkami, czy grupki chuliganów rzucających butelkami w policję. Nie trafiają tam, bo trudno je uchwycić zarówno w obiektywach kamer, jak i w krzykliwych nagłówkach artykułów.
Już drugi rok z rzędu utwierdzam się w przekonaniu, że łódzki festiwal jest najbardziej egalitarną imprezą, jaką kiedykolwiek widziałem. I nie chodzi mi tu tylko o Pana Stefana, którego imię przed koncertem Maty skandowało ponad 100 tys. osób. Chodzi o mi o właśnie tych młodzi ludzi, którzy to imię skandowali, a dla których łódzka impreza staje się jedyną okazją do uczestnictwa w kulturze na tak szeroką skalę. Daje im okazję do obcowania z wydarzeniem, które do tej pory dostępne było tylko dla wybranej grupy, z dużym zasobem pieniędzy.
ZOBACZ TEŻ: Wielkie porządki po Łódź Summer Festival. Jakie są odczucia mieszkańców? [ZDJĘCIA]
Tak szybko, jak wakacyjne festiwale stały się modne, tak szybko stały się dobrem dostępnym dla nielicznych. To, kto do tej grupy należy, wyznacza grubość portfela. Ceny na wydarzenia, na których pojawiają się nawet pomniejsze gwiazdy polskiej i światowej sceny muzycznej, już dawno wystrzeliły w kosmos i przekroczyły granicę zdrowego rozsądku. Żeby wybrać się choćby na Open’er do Trójmiasta, trzeba wydać już grubo ponad tysiąc złotych na bilet i, jeśli ma się szczęście, drugie tyle na nocleg. Zanim jeszcze ktokolwiek posłucha jednej nuty, zje choćby frytkę i w ogóle do Gdyni dojedzie, jest już lżejszy o 3 tysiące złotych. Dla większości młodych ludzi to bariera nie do pokonania. Szklany sufit, którego bez pomocy bardziej zamożnych rodziców, zwyczajnie nie przebiją. Przeciętny nastolatek z Sieradza, Skierniewic, czy Konstantynowa Łódzkiego frajdę, jaką daje wielki festiwal, zna tylko z opowieści kolegów i z rolek na TikToku. Z Łódź Summer Festival jest inaczej. Wystarczy 10 zł na bilet ŁKA, 50 zł na zapiekankę, 30 zł na zakupy w zielonym sklepie na rogu i można się poczuć wyjątkowo. Można poczuć atmosferę znaną nie tylko z imprez organizowanych w stolicy, ale też we wszystkich europejskich miastach. Można poczuć się częścią czegoś większego, czegoś, co dla młodych ludzi jest nierzadko wydarzeniem formatywnym (podobnie jak przez lata takim wydarzeniem był Przystanek Woodstock, a później Pol’and’Rock Festival). – I gdzie tu wartość? – zapyta ktoś dociekliwy. Czy chwila radości młodego człowieka warta jest rozdeptanego miasta i milionów z miejskiej kasy? Wg mnie, bardziej niż komukolwiek mogłoby się wydawać. Bo uczestnictwo w kulturze nie zaczyna się od wyjścia na koncert muzyki współczesnej do filharmonii, a wspólnoty i bycia częścią czegoś większego nie sposób nauczyć się na szkolnej akademii ku czci Marszałka. To wszystko zaczyna się w głowach młodych ludzi, szczególnie dzisiaj, od emocji, które dać potrafią tylko tak duże wydarzenia. A tych na Łódzkich Błoniach przez trzy dni w roku nie brakuje.
I z całego serca życzę mojemu miastu, żeby na długie lata pozostało miejscem, które dla setek tysięcy będzie punktem odniesienie na festiwalowej mapie Polski. Miejscem, od którego wszystko się zaczyna – chodzenie koncerty, wyjazdy ze znajomymi i nowe przyjaźnie.
BIP
![Łódź przebija szklany sufit [FELIETON] 1 Mata i Sean Paul zakończą Łódź Summer Festival. Uwaga: Wejście tylko bramą od ul. Kusocińskiego i problemy linii 43](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2026/07/Timbeland-na-Lodz-Summer-Festival-fot-Sebastian-Szwajkowski_7-1140x815.jpg)









Komentowane 2
Idealna puenta dla wszystkich maruderów i malkontentów doszukujących się tylko samych negatywów tej imprezy. Jestem mieszkanką Retkini i owszem było głośno, były problemy z zaparkowaniem, było słynne juz na całą Polskę błoto które przeszkadzało wszystkim tylko nie uczestnikom imprezy, młodzież spała gdzie popadło, została góra śmieci i co z tego…? Czy Wy ludzie nie pamiętacie już jak to jest być młodym, czy nie widzicie w szerszej perspektywie jaka to reklama miasta!? Pomysły aby przenieść imprezę w inne miejsce??? …gdzie, na Saharę??? Ogarnijcie się i przestańcie myśleć zaściankowo!
Dość kasowania festiwale tylko FREE!