Pamiętam mazurki przygotowywane tuż przed świętami – kruche, delikatne, bogato zdobione bakaliami, czekoladą i moim ulubionym kajmakiem. Każdy z nich był jak małe dzieło sztuki, ale też jak rodzinny rytuał, który powtarzał się co roku. Obok nich serniki – ciężkie, kremowe, pachnące wanilią, skórką pomarańczową i rodzynkami. Wyrabiane z najlepszego twarogu i składników dostarczanych do cukierni od tych samych, zaufanych dostawców od wielu, wielu lat – mają w sobie ciągłość, której nie da się podrobić. To właśnie one zawsze znikały ze stołu jako pierwsze.
A babki drożdżowe i piaskowe… wysokie, dumne, oblane czekoladą deserową lub białą – były symbolem świątecznej obfitości. Ich przygotowanie wymagało cierpliwości, ale efekt był zawsze ten sam: miękkość, wilgotność i smak, który trudno pomylić z czymkolwiek innym. Na wielkanocnym stole nie może też zabraknąć paschy – delikatnej, kremowej, formowanej w tradycyjnych foremkach, ozdobionej kolorowymi bakaliami. To deser cichy i elegancki, który zamyka w sobie to, co w świętach najważniejsze – prostotę i bliskość.

Jednak Wielkanoc w cukiernictwie to nie tylko wypieki. To również czekolada – ta najlepsza, głęboka w smaku, formowana w kształty, które od lat niezmiennie budzą zachwyt. W naszej pracowni do dziś korzystamy z metalowych form, często pamiętających czasy powojenne. To w nich powstają jajka, baranki i zające – figury, które dla wielu są pierwszym symbolem świąt. Ich kolory zawdzięczamy naturze – sięgamy po barwniki pozyskiwane z owoców i warzyw, takich jak burak czy marchew. Naturalne cukiernictwo to dla nas nie trend, lecz punkt honoru.
Patrząc dziś na pracownię, widzę nie tylko wypieki, ale ludzi – tych samych od lat, związanych z tym miejscem sercem i codzienną pracą. To ich ręce, doświadczenie i oddanie sprawiają, że każdy mazurek, każda babka i każda figura z czekolady mają w sobie coś więcej niż smak. Mają duszę.

Mój tata dorastał w cukierni – od najmłodszych lat, pod okiem swojego ojca, uczył się rzemiosła, cierpliwości i szacunku do składników. To tam narodziła się jego miłość do słodkich wypieków, która kilka lat później przerodziła się w stworzenie własnej pracowni. Mój tata zbudował coś, czego nie da się stworzyć w pośpiechu – zaufanie, jakość i tradycję. Dorastałem wśród tych zapachów, rozmów i porannych przygotowań. Dziś rozumiem, że to właśnie one ukształtowały moje podejście do pracy, do smaku i do życia.
Z perspektywy dorosłego widzę, jak wiele z tych chwil zostało we mnie. Jak bardzo smak dzieciństwa wpływa na to, co tworzę dziś. I choć świat się zmienia, jedno pozostaje niezmienne – tradycja, która w naszej rodzinie nie jest tylko słowem. Jest codzienną pracą, pamięcią i odpowiedzialnością.

Bo Wielkanoc to nie tylko święto.
To opowieść – zapisana w smaku, zapachu i dłoniach ludzi, którzy tworzą ją każdego dnia. A my mamy zaszczyt być jej częścią.
BIP





![Historia łódzkiego sportu | Łódzka drużyna oldboyów [PODCAST] 9 Historia łódzkiego sportu | Łódzka drużyna oldboyów [PODCAST]](https://radiolodz.pl/wp-content/uploads/2023/03/koszykowka-75x75.jpg)



