Dziennikarz Radia Łódź we Lwowie. Brakuje leków i jedzenia [ZDJĘCIA]
Do Lwowa przyjeżdżają już tylko pojedyncze grupy uciekinierów ze wschodu Ukrainy. Codziennie dociera tutaj kilkuset uchodźców, którzy miasto traktują najczęściej jako punkt przesiadkowy w dalszej drodze - najczęściej do Polski. Jednak ciągle brakuje na miejscu pomocy, którą trzeba wysyłać na linię frontu, do okupowanych miast, czy wszędzie tam gdzie rosyjskie ostrzały doprowadziły do katastrofy humanitarnej.
W seminarium duchownym niedaleko Lwowa praca nie ustaje. Docierają tutaj regularnie transporty humanitarne z całego świata. Wszystko to co przywiezione zostanie tirami, musi być jak najszybciej przeładowane do furgonetek i zawiezione dalej. Tam, gdzie najbardziej brakuje żywności, medykamentów, czy środków higienicznych.
- Przywieźliśmy te produkty, o które prosili księża. Oni codziennie kontaktują się z koordynatorami z różnych regionów i najlepiej wiedzą, co jest potrzebne - mówi europoseł Beata Kempa.
Deputowana z grupą księży i ratownikiem medycznym już planuje kolejny transport, bo jedzenia i leków na wschodzie Ukrainy brakuje cały czas, a konserwy i suche produkty żywnościowe z długim terminem przydatności są tutaj na wagę złota.
Wsparcie duchowe
Księża nie tylko organizują zbiórki pomocy humanitarnej, ale również w inny sposób pomagają mieszkańcom Ukrainy i żołnierzom na froncie.
- Ukraińcy walczą o wolność ojczyzny i by zapewnić także nam Polakom bezpieczeństwo. Brakuje kierowców, którzy mieliby odwagę wsiąść za kierownicę i rozwozić pomoc po wschodnich terenach państwa. Dlatego coraz częściej to kapłani wsiadają za kierownicę i jadą z pomocą, ryzykując życiem - mówi biskup Leon Dubraczewski, metropolita kamieńsko podolski.
Coraz więcej też księży wstępuje w szeregi Ukraińskiej armii, by na froncie służyć jako kapelani. Ich uchowa pomoc, podtrzymuje morale żołnierzy.
Papież Franciszek z wizytą na Ukrainie?
Na tej płaszczyźnie może się wydarzyć jeszcze więcej, bo arcybiskup lwowski za pośrednictwem kardynała Konrada Krajewskiego, poprosił papieża Franciszka, by ten przyjechał na Ukrainę.
- Ta wizyta jest możliwa. Papież nie boi się chodzić po ciemnych, rzymskich dzielnicach, czy wejść do ambasady rosyjskiej. Nie wierzę, by mógł się przestraszyć Putina, a jego wizyta uświęciła, by tę ziemię - mówi abp Mieczysław Mokrzycki.
I choć taka wizyta wydaje się w warunkach wojennych niemal nie do przeprowadzenia, to Watykan nie wyklucza zorganizowania papieskiej pielgrzymki na Ukrainę.
Według najnowszych informacji papież Franciszek powiedział, że gotów jest udać się w podróż na Ukrainę. Powtórzył, że propozycja udania się do tego kraju jest omawiana.
- Jestem gotów zrobić wszystko, co można - papież podkreślił w samolocie lecącym do Rzymu z Malty, gdzie zakończył dwudniową wizytę. Następnie zapewnił, że Stolica Apostolska, dyplomacja watykańska działa, ale nie może upubliczniać wszystkiego.
|
ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI NA TEMAT WOJNY NA UKRAINIE |