Psy wystraszyły się fajerwerków. Trafiły do łódzkiego schroniska [ZOBACZ ZDJĘCIA]
Osiem psów wystraszonych wystrzałem fajerwerków trafiło w Nowy Rok do schroniska przy ul. Marmurowej w Łodzi. Funkcjonariusze Animal Patrolu Straży Miejskiej w Łodzi nadal mają ręce pełne roboty. Do dziś (02.01) liczba nowych psów w łódzkim schronisku wzrosła do 15.
"Społeczeństwo nie zdało egzaminu"
Marta Olesińska, dyrektor łódzkiego schroniska dla zwierząt podkreśla, że społeczeństwo nie zdało egzaminu. - Apele o niestrzelanie w sylwestra niewiele pomogły - dodaje.
Zwierzaki z łódzkiego schroniska wciąż odczuwają skutki sylwestrowej nocy. - Nie wszystkie chcą wychodzić radośnie z budy. Nawet wesołki, które zawsze są zainteresowane miską, nie jedzą - podkreśla Olesińska.
Czworonogi od kilkunastu godzin nie mogą poradzić sobie ze stresującą sytuacją.
Posłuchaj:
Osiem nowych psów w schronisku
Po sylwestrowej nocy pełne ręce roboty mają także funkcjonariusze Animal Patrol Straży Miejskiej w Łodzi. - W Nowy Rok do schroniska trafiło osiem psów. Co gorsza, wciąż nikt się po nich nie zgłosił, a liczba czworonogów wciąż rośnie. Łącznie mamy już 15 nowych psów - mówi Marta Olesińska.
Jeśli ktoś przypomniałby sobie, że zginął mu jego czworonożny przyjaciel, powinien odwiedzić łódzkie schronisko dla zwierząt. Znajduje się ono przy ul. Marmurowej w Łodzi.
Czytaj także: Sylwestrowa noc w Łodzi upłynęła spokojnie
|
ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU |
Bardzo współczuję wszystkim zwierzętom. Właściciel psa, powinien myśleć przed, a nie po. Swojego zwierzaka chroni się na wszystkie sposoby. A te -pożal się Boże- fajerwerki powinny być zakazane. Bo to huk i śmieci. Komu to potrzebne?
Fajerwerki powinny w końcu zostać zdelegalizowane, a ci którzy ucierpieli na skutek ich nieodpowiedniego obchodzenia się z nimi powinni płacić za leczenie z własnych pieniędzy.