Europejski Dzień Numeru 112
Co robimy kiedy jesteśmy świadkami wypadku czy napadu, kiedy widzimy pożar? Dzwonimy pod numer 112. Czy dostatecznie wbił się on już w naszą świadomość?
Według osób zajmujących się bezpieczeństwem społeczeństwa, wprowadzenie na terenie całego kontynentu jednego numeru alarmowego ma zwiększać szanse na pomoc poszkodowanym. W Europejski Dzień Numeru 112 (11 lutego) Maciej Wisławski, legenda polskich sportów motorowych, zauważa, że częste przypominanie numeru 112 jest konieczne. - Czy to wypadek komunikacyjny, czy to pożar, napad bardzo istotne jest to, żeby uruchomić jak najszybciej służby, które wyruszą z pomocą. Często jedna sekunda decyduje czy ktoś przeżyje, czy będzie tragedia.
Robert Szulc, łódzki ratownik medyczny, wsławiony akcją pod Giewontem, prosi o bardzo poważne traktowanie systemu zawiadamiania pod numerem 112. - Jest to numer, który ma dbać o nasze bezpieczeństwo i życie. Ten numer często wykorzystywany jest dla żartu, głupot, jakiegoś dowcipu. W takiej sytuacji, jeżeli jakakolwiek ze służb pojedzie do "dowcipu", ktoś kto naprawdę potrzebuje pomocy, może jej nie otrzymać. Dlatego traktujmy ten numer poważnie, zapamiętajmy go i pamiętajmy do czego on służy.
Z roku na rok na szczęście spada liczba zgłoszeń niezasadnych kierowanych pod numer alarmowy 112.
Przez 24 godziny na dobę w całej Polsce system powiadamiania "112" obsługuje ponad 1,3 tys. osób. W 2008 roku zaledwie połowa Polaków znała ten numer. Obecnie większa liczba ankietowanych pamięta 112 niż wycofywane dawne numery alarmowe zaczynające się na 99.
Posłuchaj więcej:
Koronawirus - co musisz wiedzieć?
|
ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU |