Nie chciał płacić mandatu - udawał, że ma koronawirusa
Co najmniej 10 tys. złotych grzywny może zapłacić mężczyzna, który wczoraj (19 marca) na Dworcu Łódź Kaliska udawał, że ma koronawirusa. Chciał w ten sposób uniknąć płacenia mandatu za brak ważnego biletu.
Policjanci otrzymali zgłoszenie o 35-latku z podejrzeniem zakażenia od pracowników PKP i przyjechali na miejsce. Mężczyzna utrzymywał, że jest chory, ale badanie przez lekarzy z wezwanej karetki pogotowania całkowicie temu zaprzeczyło. - Medycy z całą pewnością stwierdzili, że pasażer jest zdrowy i nie nosi objawów choroby, jakie wcześniej sygnalizował policjantów. Badanie alkomatem wykazało ponad 1 promil alkoholu w organizmie. Po usłyszeniu tej "diagnozy", 35-latek przyznał się, że okłamał i konduktora, i policjantów - relacjonuje Aneta Sobieraj z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Jak się okazało, mężczyzna chciał uniknąć płacenia mandatu za brak ważnego biletu. Teraz będzie musiał ponieść wyższe konsekwencje. - Za fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu grozi mu kara pozbawienia wolności nawet do ośmiu lat. Prokurator będzie jednak wnioskował o wymierzenie podejrzanemu kary grzywny, która będzie wynosiła co najmniej 10 tys. zł - wyjaśnia Aneta Sobieraj.
Koronawirus - co musisz wiedzieć?
|
ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU |
