Kobieta ciężko pogryziona przez psy. Ruszył proces
W Sądzie Rejonowym w Skierniewicach rozpoczęła się rozprawa dotycząca ciężkiego pogryzienia skierniewiczanki Urszuli Majewskiej przez psy.
Ten artykuł możesz również przeczytać w mobilnej aplikacji Radia Łódź. Kliknij i dowiedz się więcej.
W roli oskarżonego znalazł się właściciel psów, które miały w październiku ubiegłego roku pogryźć kobietę. Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzuty niedopilnowania zwierząt i nieumyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu u dwóch kobiet zaatakowanych przez czworonogi.
Do zdarzenia doszło w październiku ubiegłego roku. Skierniewiczanka została zaatakowana przez zwierzęta w pobliżu własnego domu. Kobietę uratował sąsiad, który odgonił psy i zadzwonił po pomoc. - To było straszne. Zwierzęta rwały mi ciało, a ja próbowałam odgonić je gałązką. Tego dnia miałam zamiar zbierać róże na konfitury - mówiła podczas procesu Urszula Majewska.
Kobieta z rozległymi ranami kończyn w stanie krytycznym trafiła do skierniewickiego szpitala. Tu przetoczono jej krew i ratowano życie. - Kiedy przyjechała karetka padło hasło, że "przywieźliśmy panią zjedzoną przez psy". Gdy zostało odsłonięte prześcieradło, nie wiedziałam co mam powiedzieć. Pracuję 33 lata i nigdy czegoś takiego nie widziałam. Całe ciało było poszarpane: podudzia, uda, ręce - mówiła wówczas Anna Milczarek, pielęgniarka szpitalnego oddziału ratunkowego w Skierniewicach.
Leczenie i rehabilitacją trwają do dzisiaj. - Cały czas chodzę w spódnicach do kostek i zakładam bluzki z długimi rękawami, tylko w ten sposób mogę ukryć rany i blizny - dodała ofiara.
Nie od początku było wiadomo czyje psy dokonały ataku. Wykazały to dopiero badania DNA. Obrona jednak uważa, że mogły to być też inne zwierzęta. - Nie jest wykluczone, że obok dwóch psów, należących do mojego klienta brały w tym przykrym incydencie udział również inne psy - mówił mecenas.
Poszkodowana kobieta domaga się uznania winy właściciela psów i zwrotu kosztów leczenia, czyli ok. 75 tys. złotych.
61-letni właściciel trzech psów usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skierniewiczanki. Grozi mu do trzech lat więzienia.