Logo Radio Łódź

"Ten film musi być mądrze zrobiony". W Skierniewicach kręcą "Wołyń" [ROZMOWA, FILM, ZDJĘCIA]

W Skierniewicach trwają zdjęcia do najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego "Wołyń". Reżyser takich filmów jak "Róża" czy "Drogówka", tym razem sięgnął po temat rzezi dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich na polskiej ludności cywilnej. W jaki sposób chce przedstawić tragiczne wydarzenia z II Wojny Światowej? O tym w rozmowie z Katarzyną Grabowską opowiada producent filmu Feliks Pastusiak.

Jedne ze scen rozgrywają się w skierniewickiej parowozowni. (Fot. materiały prasowe)

Ten artykuł możesz również przeczytać w mobilnej aplikacji Radia Łódź. Kliknij i dowiedz się więcej.

W skierniewickiej parowozowni powstają sceny wywózki Polaków na Syberię. - To teraz mała stacja na Wołyniu, na której stoi skład pociągu towarowego. Jest zima na przełomie 1939 i 1940 roku - opowiada producent Feliks Pastusiak.

To już kolejny film Wojciecha Smarzowskiego, w którym reżyser nie boi się podejmować trudnych i kontrowersyjnych tematów. -  On cały czas dotyk Polski. Wojtek jest tutaj nieco prowokującym narratorem, który w dodatku podsuwa nam takie lusterko, w którym możemy się przejrzeć. I to nie koniecznie w takich momentach, które chcielibyśmy oglądać - dodaje Pastusiak.

Twórcy "Wołynia" liczą, na kolejny po "Drogówce", sukces frekwencyjny.  - "Drogówkę" zobaczyło ponad milion widzów. Mamy nadzieję, że tym razem będzie podobnie. Chcemy zrobić prawdziwy film, który będzie też bardzo emocjonalny - mówi producent.

W filmie zobaczymy debiutującą Michalinę Łabacz (Zosia Głowacka) oraz Arkadiusza Jakubika (Maciej Skiba), dobrze znanego z dotychczasowych produkcji Smarzowskiego. Premierę filmu zaplanowano na początek 2016 roku.

Posłuchaj całej rozmowy Katarzyny Grabowskiej z Feliksem Pastusiakiem:

To już kolejny film Wojciecha Smarzowskiego, w którym reżyser nie boi się podejmować trudnych i kontrowersyjnych tematów. (Fot. Katarzyna Grabowska)

Dobrze, że powstaje taki film. Dzięki temu więcej ludzi uświadomi sobie, jak straszliwie okrutna śmierć dopadła ponad 100 000 polskich dzieci, kobiet i mężczyzn, których zakłuwano widłami i nożami, zarąbywano siekierami, przerzynano piłami, palono żywcem w kościołach, domach i zagrodach, topiono w bagnach, rzekach i studniach. Małe dzieci były przybijane dookoła grubych rosnących drzew jako „wianuszki” zwiastujące wolną Ukrainę. Do rzadkości należała śmierć od kuli karabinowej, której pożądano jak wybawienia.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką Polityka plików cookies