Logo Radio Łódź

Pożar lakierni na Dąbrowie. Co dalej z pracownikami?

Siedmiuset pracowników łódzkich zakładów Coko-Werk nadal nie wie, czy zachowa swoje miejsca pracy.

Blisko trzydzieści zastępów straży pożarnej gasiło ogień (Fot. Konrad Ciężki)

 SYTUACJA PRACOWNIKÓW

W poniedziałek (3 sierpnia) zorganizowano zebranie pracowników i dyrekcji fabryki. Do czwartku nie zapadną żadne wiążące decyzje. - Tyle co zarabialiśmy tutaj to nikt nam nie da. Nadal nie wiemy co dalej. Firma czeka na decyzję ubezpieczyciela i na pewno będzie odbudowywana. Część osób ma być przeniesiona do innej hali - mówili pracownicy. 

Na terenie zakładu pojawiły się także osoby poszukujące pracowników. Rozdawały ulotki zatrudnionym w Coko-Werk. - Poszukujemy operatorów wózków widłowych oraz osób na produkcję. Chcemy dotrzeć do tych ludzi zarówno przez urząd pracy, jak i ogłoszenia czy artykuły w gazetach - tłumaczył jeden z przedstawicieli firmy rozdającej ulotki. 

POŻAR NA DĄBROWIE 

Pożar wybuchł po godzinie 9.00 w poniedziałek (27 lipca). W budynkach znajdowały się magazyn i lakiernia. 

Młodszy brygadier Piotr Jóźwiak z łódzkiej straży pożarnej: - Pożar wybuchł w środkowej części hali w części magazynowej. Przyczyną wybuchu było prawdopodobnie zaprószenie ognia przez osoby dorosłe. 

Firma, w której pojawił się ogień zajmuje się obróbką i przetwórstwem tworzyw sztucznych. Jest dostawcą kompletnych podzespołów z tworzyw sztucznych. Z ogniem walczyło dwadzieścia osiem zastępów straży pożarnej.

Wszyscy pracownicy zostali bezpiecznie ewakuowani. Nikt nie zginął. W środę (29 lipca) rozpoczęły się pierwsze przesłuchania w tej sprawie. - Chcemy przesłuchać osoby, które wykonywały obowiązki w hali w czasie, gdy doszło do powstania pożaru. Będziemy gromadzić także inny materiał dowodowy, przede wszystkim dokumentację. Chcemy też odtworzyć sposób prowadzenia obiektu po względem zabezpieczeń przeciwpożarowych - mówił wówczas prokurator Krzysztof Kopania.

Dyrekcja oszacowała wstępne straty po spaleniu zakładu. Wiadomo, że sięgają 120 mln złotych, ale ta kwota zdaniem dyrektora fabryki może być znacznie większa. 

Posłuchaj całego materiału: 

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką Polityka plików cookies