Konflikt w Teatrze Wielkim. Dyrektor sporządzi plan pracy
Najbliższe dwa miesiące - to czas, w którym Wojciech Nowicki, dyrektor Teatru Wielkiego w Łodzi ma rozwiązać najważniejsze problemy funkcjonowania opery, zgłaszane przez związki zawodowe Teatru.
W poniedziałek (26 stycznia) odbyło się kolejne spotkanie w sprawie narastającego konfliktu w Teatrze Wielkim w obecności wicemarszałka Artura Bagieńskiego - odpowiedzialnego w Zarządzie Województwa Łódzkiego za kulturę, przedstawicieli związków zawodowych i dyrektora Nowickiego.
Związkowcy ponownie powoływali się na kontrowersyjny sposób przeprowadzania przesłuchań artystów, a także niezrozumiałe, ich zdaniem, prace repertuarowe. Zostali zobowiązani do przedstawienia wszystkich omawianych problemów na piśmie. Natomiast dyrektor ma opracować krótkoterminowy plan pracy, umożliwiający zmniejszenie napięć między załogą a dyrekcją placówki.
Kontrakt obecnego dyrektora wygasa 15 lipca. Do końca marca ma zostać ogłoszony konkurs na to stanowisko.
Panie Dyrektorze. Jeśli z ciekawości będzie Pan to czytał- Teatr to nie stodoła, w której liczy się bydło. My w tym teatrze ciężko pracujemy. może nie pracujemy 8 godzin jak inni, ale za to pracujemy fizycznie i umysłowo równocześnie. Psychiczne dyskomforty prowadzą do naszego zamykania się umiejętności śpiewaczych- Problemy rodzinne - stałe kłótnie w domach o niskich zarobkach, stała praca nad nowym repertuarem, nie korzystając z tego który już jest i który jest wartościowy (czyt. Czarodziejski flet, Cyrulik sewilski, cyganeria, madama butterfly, carmen -bez jałowo wyreżyserowanego ostatniego aktu). Nawet jeśli jest kilka nadprób, to więcej nie potrzeba jeśli będzie więcej spektakli pod rząd- pracownicy będą pełną energią w działaniu na scenie nawet na czwartym z kolei spektaklu tego samego tytułu.
Pamiętam pierwszy kontakt z Pana osobą, kiedy przyszedł pan na rozmowę, która była reżimem- powiedział Pan, że argumentów Pan nie będzie słuchać, bo i tak będzie tak jak Pan zadecydował. To przypomina mi trochę trzecią rzeszę. Ostatni kontakt - podkreślam, że po pierwszym spotkaniu w urzędzie marszałkowskim - zmieniło się- próbował Pan rozmawiać, słuchać o czym mówimy- o tym , że każdy teatr liczący się ma korepetytorów. Nie jednego- kilku, a być może kilkunastu. Nie jesteśmy maszynami , które po studiach wokalnych mają każdą cegiełkę poukładaną- wielu z nas 5 lat studiów nie wystarcza by być w pełni "wspaniałym". Nawet Wielki Luciano Pavarotti miał do końca swojej wokalnej kariery korepetytora. Jakich dobroci wokalnych nabędziemy po trzech miesiącach konsultacji z korepetytorem, skoro nawet 5 lat nie wystarczyło niektórym? Trzy miesiące to jedna deseczka dorzucona do ognia który pali się naszym talentem- nie lepiej dorzucić więcej, byśmy mogli w pełni oddać się sztuce? Balet ma swoich korepetytorów i bardzo za nich dziękujemy. Wokaliści muszą mieć podobną ilość korepetytorów. Nie każdemu przypadnie do gustu tok nauczania jednego pedagoga. Marzy mi się w tym mieście teatr, który będzie w poziomie artystycznym prowadził "wojnę" z Narodową Operą, której w tej chwili nikt nie może dorównać. Słowa na innym forum opowiadające o tym jak Pan mówi komuś, że jak się nie podoba to ma wypier...ać, bo jest 10 innych na to miejsce prowadzą do niedowierzań, bo jak można mówić o kimś niepowtarzalnym, że jest dziesięciu innych? Każdy z nas jest wspaniały i niepowtarzalny, a do Pana należy praca, jak pomóc nam się rozwijać i jak działać, byśmy byli lepsi od Warszawskiej Świątyni sztuki. Gdyby Pan poszukał, miałby Pan wielu doradców. Oni pomogliby znaleźć ten złoty środek. Gdzie jest Dyrektor Artystyczny?Pan Kunc- wg Orkiestry- nietrafiony - wg mnie- nie dali mu się nawet wykazać, był niecałe pół roku. Dlaczego od razu nie szukał Pan zastępstwa? Skradziono Panu wspaniały materiał na dyrektora spod nosa- Genialnego dyrygenta Tadeusza Kozłowskiego! Zadomowił się w Gdańsku , bo tam widzieli w nim nadzieję. Mógłbym tak pisać i pisać. Ale po co skoro Pan i tak tego nie przeczyta, a jak przeczyta, to bardziej będzie Pana interesowało kto mógł to napisać niż, czy napisał to z czystym sercem i z chęcią pomocy. Zapewne za chwilę moment nie będę tu pracował, ale dlaczego- bo uważam, ze skoro jest dziesięciu na moje miejsce, to sobie poradzicie beze mnie. Ja znajdę miejsce w innym teatrze i będę przeżywał swoje rozterki- dlaczego nie mogłem tu pracować- a docenią moją ciężką fizyczno-umysłową pracę- mam taką nadzieję. Życzę Panu więcej wyrozumiałości do ludzi którzy przychodzą ze swoimi problemami. Życzę Panu doradców i otwarcia serca na innych. Bez tego 15 lipca tego roku odda Pan komuś swoje miejsce, a z natury jestem konserwatystą i może okazać się, ze następne cztery lata będą dla nas kolejną aklimatyzacją do nowego niepotrafiącego zrozumieć specyfiki naszego zawodu dyrektora, który będzie liczył pieniążki , czy mu się zgadzają.
POWODZENIA